Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ort. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ort. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 września 2016

Ort gdański 1621

Moje skromne trofeum z ostatniej stacjonarnej (choć prowadzonej drogą elektroniczną) aukcji WCN to ort gdański z nieco rzadszego, ale i chyba mniej popularnego wśród kolekcjonerów rocznika 1621. Na awersie widnieje trzeci i zarazem przedostatni typ rysunkowy ćwierćtalarów gdańskich z okresu panowania Zygmunta III, wprowadzony w 1618 r. Jak już wiemy między innymi z tego wpisu, w roku następnym emisja tych monet zostanie wstrzymana, zaś od 1623 r. bite będą raczej mniej kunsztowne i ze srebra gorszej próby (0,688 przy wadze 7,21g zamiast dotychczasowej 0,844 przy wadze 6,73g) orty potocznie przez kolekcjonerów nazywane "kipperowymi". Poniżej widzimy przyzwoicie zachowany egzemplarz wybity w 1621 r., sygnowany na rewersie przez Stanisława Bermana, zarządcę mennicy gdańskiej od 1618 r. Gdyby nie wykruszenie stempla w dolnej połowie awersu, numizmat prezentowałby się znacznie korzystniej. Najważniejszy jednak dla mnie wizerunek króla jest do zaakceptowania, ciesząc oko sporą liczbą detali.

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITWY RUSI PRUS


REWERS: MONETA MIASTA GDAŃSKA 1621


Wysoki poziom artystyczny bitych najnowocześniejszą technologią epoki (z wykorzystaniem walców Hansa Suppela) ortów, jak również ich bardzo duże nakłady, dzięki którym zachowała się do naszych czasów znaczna liczba egzemplarzy - nieraz bardzo dobrze zachowanych - to dowody gospodarczego znaczenia Gdańska na przełomie XVI i XVII wieku. Nie należy jednak zapominać, że handel bałtycki stanowił element szerszego systemu gospodarczego ukształtowanego na ziemiach polskich, który ostatecznie pogrążył ekonomicznie - a w efekcie również politycznie - Rzeczpospolitą, wpuszczając ją w ślepą uliczkę rozwojową i pozwalając na hegemonię wąskiej klasy panującej, która podporządkowała sobie władzę królewską. W ramach tego systemu nasze ziemie dostarczały na rynki Europy Zachodniej nisko przetworzone towary, w tym głównie zboża, importując luksusowe dobra nabywane przez bogatą szlachtę i magnaterię. Pośrednikami w wymianie gospodarczej, która odbywała się z wykorzystaniem portu w Gdańsku, byli niderlandzcy kupcy - polskim mieszczanom zabroniono prowadzenia handlu międzynarodowego. Właściciele wielkopowierzchniowych folwarków mogli liczyć na tak nieograniczone zasoby ziemi i darmowej siły roboczej chłopów pańszczyźnianych, że nawet nie dbali specjalnie o ceny, za jakie sprzedawali zboże - ustalano je z góry na następny rok. Nieco więcej o strukturalnych słabościach Rzeczypospolitej Obojga Narodów napisałem zeszłej jesieni w tym poście.

Odnośnie siły nabywczej prezentowanej monety, bitej w liczbie 30 sztuk z grzywny menniczej wagi krakowskiej (201,8g), i równej osiemnastu groszom, trzem szóstakom, sześciu trojakom, dwunastu półtorakom lub 54 szelągom: w Gdańsku w dekadzie, z której pochodzi nasz ort, tygodniówka czeladnika w rzemiośle tekstylnym wynosiła od około trzech ortów i szóstaka do dziesięciu ortów. W dziesięcioleciu wcześniejszym za jednego orta można byłoby nabyć w nadbałtyckim porcie od sześciu do dziewięciu funtów słoniny (ok. 3-4,5kg). Garniec masła (około siedmiu litrów) stanowił już znacznie większy wydatek, na który trzeba by poświęcić od pięciu do prawie dziewięciu ortów. Za parę najtańszych zwykłych butów należał się jeden ort minus trojak reszty, za najdroższe zaś cztery orty i osiem groszy. Wyliczenia tradycyjnie już za J. A. Szwagrzykiem.

środa, 14 stycznia 2015

Ort koronny Jana Kazimierza 1659

Poprzednio było trochę o drobnicy, dlatego teraz dla równowagi proponuję zapoznać się z grubszym nominałem. Jeszcze przed Świętami wylicytowałem monetę typu i rocznika, które nie budzą większych emocji wśród zbieraczy. Orty koronne biły mennice w Krakowie, Bydgoszczy i Wschowie praktycznie przez całe tragiczne dla Rzeczypospolitej lata 50 XVII w. Brakuje im uroku ortów miejskich z Torunia i Gdańska, nie są też poszukiwane dla swojej rzadkości, jak ma to miejsce w przypadku ortów emitowanych we Lwowie w stworzonej ad hoc i działającej w latach 1656-57 mennicy w okresie szwedzkiej okupacji. Oczywiście zdarzają się rzadsze typy i roczniki, ale dominują jednak wśród nich monety pospolite, niespecjalnie piękne i uzyskujące zazwyczaj na rynku kolekcjonerskim bardzo umiarkowane ceny, jeśli porównać je z wartością wcześniej wymienionych ortów miejskich. Na prezentowany poniżej egzemplarz zwróciłem jednak uwagę. Chociaż jego stan zachowania nie jest zbyt wysoki, fakt zużycia obiegiem nie budzi wątpliwości, widać uderzenia na rancie, wadę bicia na awersie i sporo brudu, szczególnie na rewersie, numizmat mimo wszystko sprawia wrażenie wyraźnie ponadprzeciętnego. Albo to zasługa stosunkowo krótkiej obecności w obrocie, albo "świeżego" stempla, którym wybito monetę, albo - być może - obu tych czynników. Szczęśliwie relief jest nieźle zachowany, zwłaszcza zaś to, co w szczególnie dużym stopniu wpływa na odbiór monety: popiersie króla - z licznymi detalami (nieźle przedstawione włosy, faktura szat, korona i order Złotego Runa), których trudno doszukać się na większości innych egzemplarzy. Oto i on:

AWERS: JAN KAZIMIERZ Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI I SZWECJI WIELKI KSIĄŻĘ...(!)


REWERS: MONETA SREBRNA KRÓLESTWA POLSKIEGO 1659


Od razu zwróciłem uwagę na legendę awersu - rytownik stempla chyba nie rozplanował zawczasu napisu, gdyż nie zmieściło się "L" w skrócie tytulatury monarchy. Mamy więc wielkiego księcia nie wiadomo czego; zazwyczaj należałoby oczekiwać zresztą w tym miejscu aż trzech liter (LRP - odnoszących się do Litwy, Rusi i Prus). Przyjrzyjmy się oznaczeniom menniczym na rewersie. Moneta należy do dość popularnego wariantu z herbem Wieniawa podskarbiego wielkiego koronnego Bogusława Leszczyńskiego i inicjałami TLB Tytusa Liwiusza Boratiniego, dzierżawcy mennicy krakowskiej (więcej o tym jegomościu można przeczytać tutaj). Lekki posmak rzadkości dodaje temu wariantowi spotykana ze stosunkowo mniejszą częstotliwością odmiana legendy rewersu (ściśle jej fragment "REG.POLO"). Z tego samego roku pochodzą już monety posiadające herb Ślepowron nowego podskarbiego Jana Kazimierza Krasińskiego, wybite po tym, jak słynący z korupcji i współpracy ze Szwedami Leszczyński zmarł.

Prezentowany ort, wybity w mennicy krakowskiej, figurujący w katalogu Kopickiego pod pozycją 1766, u Kamińskiego i Kurpiewskiego zaś - ze stopniem rzadkości R1 - pod numerem 435, posiada średnicę 30mm i katalogową wagę 6,31g srebra próby 10-łutowej (0,625). Wcześniejsze monety tego typu z lat 1651-1652 bito jeszcze podług ordynacji menniczej z 1650 r. w znacznie lepszym srebrze próby 14-łutowej (0,875). Jednakże ciągłe problemy ekonomiczne i brak kruszcu zmuszały do ciągłego pogarszania jakości pieniądza - już za chwilę pojawią się w obiegu niesławne tymfy (zawsze odczuwam pewien dysonans, gdy widzę je w katalogach aukcyjnych, porządkowanych zazwyczaj wartością nominalną monet, przed pięknymi ortami toruńskimi z tej epoki) oraz boratynki.

niedziela, 21 grudnia 2014

Ort gdański 1760

Mamy rok pański 1760. Podczas gdy państwa ościenne przechodzą okres szybkiej modernizacji i zbroją się na potęgę, Rzeczpospolita pogrążona jest w marazmie epoki saskiej. Już dawno przetoczyły się przez jej ziemie dewastatorskie armie uczestniczące w III Wojnie Północnej, skarb państwa niedomaga, armia prawie nie istnieje, miasta są słabe. Zalążki protokapitalizmu gdzieniegdzie może pojawiają się w postaci manufaktur, jednak również w dziedzinie ekonomii państwo tworzone przez Koronę i Litwę to kolos na glinianych nogach, z gospodarką w dalszym ciągu opartą na magnackich folwarkach produkujących zboże. Ale jego ceny na rynkach europejskich już nie te, co w wieku XVI czy pierwszej połowie XVII. Stąd roczny wolumen eksportu zboża przez port w Gdańsku stanowi ułamek tego z początków XVII stulecia. Dlatego za panowania Augusta II Wettina (1697-1733) Gdańsk, mimo bardzo kiepskiego stanu rynku pieniężnego na ziemiach Rzeczypospolitej - przypominam, że nie powiodły się próby uzdrowienia sytuacji po niefortunnych decyzjach menniczych Jana Kazimierza, w kraju utrwalił się podział na dobrą grubą monetę oraz złą drobną ("bieżącą") - zadowalał się pieniądzem własnym wyemitowanym wcześniej oraz obcym. Zdecydowano się jedynie na pojedyncze emisje szelągów, dukatów i dwudukatów.

Sytuacja zmieniła się po 1749 r., gdy August III - łamiąc pacta conventa i nie czekając na zgodę Sejmu - otworzył mennice do bicia monety polskiej w Saksonii. Rada miejska Gdańska postanowiła odpowiedzieć na ten krok własnymi, tym razem liczniejszymi emisjami. Mennica była do tego przygotowana: mimo wieloletnich przestojów utrzymywano werkmistrza do opieki nad urządzeniami oraz wardajna (probierza) dla kontroli pieniądza. W 1752 r. powołano deputację menniczą i powierzono jej większe bicie szelągów na sumę 5 tys. talarów. Produkcji podjął się złotnik gdański Wilhelm Raths. Zachęcone zyskami z tej emisji, miasto postanowiło ściągnąć profesjonalnego mincmistrza, Jana Justa Jastera z Lubeki. Później produkcją znów zajęli się złotnicy, a dostawcą srebra do mennicy był niejaki Heinrich Floris Schopenhauer, ojciec znanego filozofa Artura Schopenhauera, rytownikiem stempli zaś Izrael Abraham. Później przez moment mennicą kierował Konrad Schwertner z Darmstadtu, a gdy uciekł z powodu nadużyć, jego obowiązki objąl Rudolf Ernest Oeckermann pochodzący z Berlina. W całym opisywanym okresie wybito w Gdańsku następujące nominały: szelągi, trojaki, szóstaki, orty (utożsamiane wtedy już z tymfami, zwane też 18-groszówkami), złotówki (guldeny), dwuzłotówki (dwuguldeny), i dukaty. Poniżej prezentuję orta z trzeciej emisji, zrealizowanej przez Oeckermanna w 1760 r.

AWERS: Z BOŻEJ ŁASKI AUGUST III KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITWY RUSI
PRUS DZIEDZICZNY KSIĄŻĘ SASKI I ELEKTOR


REWERS: MONETA SREBRNA MIASTA GDAŃSKA


Jak zawsze nie zabraknie "metryczki". Moneta została skatalogowana w "Mennicy Gdańskiej" Mariana Gumowskiego pod pozycją 2018. Jest to pospolitsza odmiana rysunkowa z tego rocznika, na której rewersie nominał 18 u góry jest przedzielony mieczem. Katalogowa waga wynosi 6,1g srebra próby VII łutów i 12 granów. Średnica numizmatu to ok. 28mm. Na awersie widnieje ukoronowane popiersie Augusta III w płaszczu i zbroi z orderem Złotego Runa. Na rewersie wskazano nominał (18 groszy) i datę oraz przedstawiono herb miasta - lwy trzymające tarczę z dwoma krzyżami. Pod herbem widnieją inicjały Oeckermanna R E OE. U góry z kolei dodano ozdobne motywy roślinne. Poziomem artystycznym moneta moim zdaniem trochę ustępuje ortom bitym przez Augusta III w Saksonii, jednak może się podobać.

***

Za nami dłuższa przerwa w publikowaniu wpisów na moim blogu. Mam nadzieję, że uda mi się trochę zwiększyć częstotliwość - nie muszę chyba jednak tłumaczyć, że istnieją pewne obiektywne czynniki, które mogą ją ograniczać... ;-) W tym roku Czytelnicy mogą jeszcze oczekiwać recenzji nowej, interesującej (mam przynajmniej taką nadzieję - okaże się, gdy rozpakuję choinkowy prezent od żony) książki numizmatycznej.

sobota, 20 września 2014

Ort gdański 1623

Tym razem przedstawiam typ i rocznik monety, który gościł już na blogu (w tym poście - opisanego w nim egzemplarza nie ma już niestety w mojej kolekcji). Czemu jeszcze raz przedstawiam orta gdańskiego z ostatnich roczników panowania Zygmunta III Wazy? Czyżbym nabył nową sztukę, bo stęskniłem się za jednym z pierwszych numizmatów, który gościł przez jakiś czas w moim zbiorze? Otóż nie. Kilka dni temu kolega przyniósł kilka interesujących monet ze swojej kolekcji i urządziliśmy im małą sesję zdjęciową. Prezentowany egzemplarz jest niebrzydki, w bardzo dobrym stanie zachowania - nieco lepszym od mojego, a i tamten wyróżniał się pod tym względem spośród licznie do naszych czasów zachowanych monet tego typu i odmiany z rocznika 1623. Dzięki przyjemnej, szarej patynie jest również całkiem "fotogeniczny" (przy okazji, czytając oba posty, można porównać mój warsztat fotograficzny dzisiaj z tym sprzed niemal dokładnie czterech lat - myślę, że poczyniłem pewne postępy, w czym pomógł mi również nabyty w tym czasie sprzęt). Popatrzmy:

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITWY RUSI PRUS


REWERS: MONETA MIASTA GDAŃSKA


O ortach gdańskich napisano już wiele (polecam m.in. witrynę innego mojego kolegi, który bardzo interesuje się właśnie bitymi w Gdańsku za panowania Zygmunta III ćwierćtalarami). Więc hasłowo przypomnę, że to właśnie ten bałtycki port, przez który w opisywanym tutaj okresie przechodziły z Europy Środkowo-Wschodniej do krajów zachodnich (przede wszystkim Niderlandów) olbrzymie ilości zboża, zaczął emitować monetę ćwierćtalarową w roku 1608, łamiąc uchwałę Sejmu Rzeczypospolitej z 1601 o zamknięciu wszystkich poza krakowską mennic na ziemiach Korony i Litwy. Prezentowany ort należy do czwartego, ostatniego typu rysunkowego z czasów panowania Zygmunta III. Charakteryzuje się niższą próbą srebra - pierwsze emisje posiadały próbę czternastołutową, której jednak nie utrzymano w niespokojnych czasach wojny trzydziestoletniej toczonej przez państwa niemieckie oraz zatargów na linii Polska-Szwecja. Dlatego orty bite od 1623 r. nazywa się nawet niekiedy "kipperowymi", w nawiązaniu do określenia epoki "Kipper- und Wipperzeit" (czas obrzynaczy i przetapiaczy - okres psucia pieniądza w warunkach wojennej zawieruchy). Uznaje się je również za raczej mniej urodziwe od emisji z lat 1608-1621, choć - jak widać na powyższym zdjęciu - lepiej zachowane egzemplarze mogą cieszyć oko, i to bardzo.

I jeszcze "metryczka": pozycja G23-5 w katalogu Szatalina (brak stopnia rzadkości), waga czystego srebra 4,89g (w 1609 r. było to 6,09g) i równowartość 18 groszy w roku emisji.

czwartek, 17 października 2013

Nie ma nowych monet, więc...

W ostatnim czasie mój zbiór nie wzbogacił się o żadną nową pozycję. Zapewne wkrótce to się zmieni - być może jednak dopiero po zbliżającej się 55. aukcji WCN. Katalog co prawda nie poraził mnie swoją zawartością (mam oczywiście na myśli dostępne dla mnie cenowo pozycje), a wiele podawanych w nim stanów zachowania można uznać za dyskusyjne. Myślę, że jednak coś ustrzelę, a na razie ponownie na blogu moneta już prezentowana, i to dłuższy czas temu. Teraz jednak mój warsztat fotograficzny uległ pewnej poprawie, a zdjęcie zrobiłem z myślą o konkursie na kalendarz TPZN 2014. Można jednak zaproponować tylko trzy fotografie, i z prezentowanej niżej musiałem zrezygnować. Oto więc ponownie: ort gdański z 1615 r. z tarczą gotycką na rewersie i wcześniejszym typem wizerunku króla na awersie. Jak zawsze ostatnio, kliknięcie odsyła do większego zdjęcia.


piątek, 24 maja 2013

Ort gdański Jana Kazimierza 1658

Zaszalałem. Tak bardzo, że nie planuję już udziału w najbliższej aukcji stacjonarnej WCN. Firma ta wystawiła na aukcji on-line wyraźnie atrakcyjniejsze niż zwykle egzemplarze polskich monet. Jedna tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłem licytować. Udało się, choć obecnie rozważam, jakich pozycji z kolekcji się pozbyć, żeby podreperować budżet. Moneta, która tak bardzo wzbudziła moje pożądanie, to ort wybity w Gdańsku za panowania Jana Kazimierza. Ładnie zachowany - jakoś nie mogłem znaleźć w archiwum aukcji WCN egzemplarza w równie dobrym stanie z tego rocznika. Oto zdjęcie tej 30-milimetrowej perełki:

AWERS: JAN KAZIMIERZ Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI
I SZWECJI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI RUSKI PRUSKI


REWERS: MONETA SREBRNA MIASTA GDAŃSKA - 18 - 1658


Orty z epoki Jana Kazimierza są moim zdaniem ciekawsze, niż te z okresu panowania Zygmunta III. Mamy ich większą różnorodność, bo do Gdańska i Bydgoszczy dołączyły Toruń, Poznań, Kraków, a nawet Wschowa i Lwów. Spośród nich szczególnie piękne, bogate graficznie i w barokowym stylu są toruńskie i właśnie gdańskie. Nie wszystkie typy rysunkowe, bo ich poziom był zróżnicowany. Na wyżej przedstawionym widzimy dość wyraziste rysy króla - może nawet z nadmiernie wydatnym nosem - ale również pięknie odwzorowane szaty z orderem Złotego Runa, a po drugiej stronie detalicznie wyryte przez Jana Höhna, lub jakiegoś jego utalentowanego asystenta, gdańskie Lwy.

Mennica gdańska za Jana Kazimierza biła szelągi, dwugrosze, orty, półtalary, talary, dwutalary, dukaty, półtoradukaty i dwudukaty, a także donatywy. Orty emitowano w latach 1650-1667 z przerwami w 1653 i 1665 r. Pogarszała się z biegiem lat jakość kruszcu, z którego były bite: próba 14-łutowa obowiązywała do 1656, w latach 1656 i 1657 obniżono ją do 13 łutów, a w roku następnym do 11 łutów i 30 sztuk. Jednocześnie podwyższono wagę z 5,61 do 6,73g. Monety były sporawe jak na orty - 30 mm średnicy, co oznacza, że będę musiał dokupić odpowiedni kapsel Quadrum do przechowywania nowego nabytku.

Mennicą zarządzał początkowo Gerhard Rogge, zaś po jego śmierci w 1656 r. - Daniel Lasse. To jego inicjały widzimy na rewersie między datą i tarczą. Inny szczegół tej strony monety to ozdobne gałązki u góry, przedzielające deklarowany nominał - 18 groszy. Kolejny detal: ósemka w dacie to "przebitka" z siódemki - moneta została wybita ze stempla, na którym zmieniono datę.

Literatura: M. Gumowski, Mennica gdańska, Gdańsk 1990, Polskie Towarzystwo Archeologiczne i Numizmatyczne Oddział w Gdańsku.

czwartek, 29 grudnia 2011

Ort Augusta III 1754

Jak potocznie wiadomo, sytuacja gospodarcza i polityczna Rzeczypospolitej w epoce panowania elektorów saskich z dynastii Wettinów była bardzo niekorzysta. Nie inaczej było ze stosunkami menniczymi, których nie zdołał uzdrowić Jan III po upadku polskiego skarbu za Jana Kazimierza. Epoka "Sasów" to przede wszystkim okres bezczynności polskich mennic (za wyjątkiem sporadycznych emisji mennic miejskich) i przeniesienie emisji pieniądza do Saksonii, co automatycznie wykluczało możliwość czerpania przez Rzeczpospolitą zysków z senioratu, a także zalewanie krajowego rynku olbrzymią masą zagranicznej podłej monety, nierzadko fałszywej.

Jednocześnie pod względem numizmatycznym epoka saska nie przedstawia się aż tak negatywnie. Dla współczesnego kolekcjonera i badacza pieniądza wiąże się z garścią innowacji, złożonym systemem monetarnym i stosunkowo wysokim poziomem artystycznym monet. Pomińmy dość ubogą działalność emisyjną Augusta II Mocnego i skoncentrujmy się na jego następcy, władającym w latach 1733-1763. Z nowości można wskazać m.in. wprowadzenie napisów polskich na niektórych monetach (skrót "T" na tymfach, "Sz" na szóstakach oraz napis "PULTORAK" na półtorakach), wprowadzenie dwuzłotówki równej ośmiu groszom srebrnym czy fakt, że drugą po szelągu monetą miedzianą stał się grosz.

System monetarny, choć oparty na grzywnie kolońskiej (ok. 234 g), był od 1752 r. w znacznej mierze wzorowany na mennictwie XVII-wiecznej Rzeczypospolitej, obejmując praktycznie wszystkie typy monet bitych za Jana Kazimierza. Niewątpliwą ciekawostką numizmatyczną - choć jednocześnie bardzo negatywnym zjawiskiem dla współczesnych - są fałszerskie emisje grubszych monet srebrnych (potocznie nazywanych efraimkami) prowadzone przez Fryderyka Wielkiego po tym, jak stemple monet saksońskich dostały się w ręce Prusaków w trakcie wojny siedmioletniej.

Jako potwierdzenie trzeciej mojej tezy na "obronę" epoki Wettinów z perspektywy kolekcjonera-numizmatyka prezentuję zdobytego właśnie orta Augusta III z 1754 r. Wybito go w Lipsku (tam emitowano monety srebrne i złote, miedziana mennica zlokalizowana została w Dreźnie).


AWERS: Z BOŻEJ ŁASKI AUGUST III KRÓL POLAKÓW

REWERS: ŚWIĘTEGO RZYMSKIEGO CESARSTWA ARCYMARSZAŁEK I ELEKTOR


Moneta ma 28 mm średnicy i masę katalogową 6,73 g przy próbie srebra 0,438 (a więc jest znacznie podlejsza niż orty z XVII w.). Graficznie prezentuje wysoki poziom - znać, że lipscy mincerze dysponowali dobrymi narzędziami. Orty emitowano w latach 1753-1756. Różniły się między sobą znacznie detalami królewskiego wizerunku. Na prezentowanej monecie August III przedstawia się stosunkowo korzystnie - niektóre portrety ukazują go niemal karykaturalnie z jego otyłością i grubymi rysami. Odmian rysunkowych awersu jest na pewno ponad 20. Na rewersie, w okrągłej tarczy, przedstawione są zdwojone godła Korony i Litwy, zaś w małym polu na środku herb Wettinów - skrzyżowane miecze. Po bokach gałęzie palmowe, pod tarczą nominał - 18 groszy.

Na koniec nie mogę się powstrzymać, żeby nie wspomnieć, że monetę nabyłem w slabie PCG z notą... MS62. To niestety przykre świadectwo nierzetelności polskiego gradingu (dobrego "amerykańskiego" też nie popieram, ale chociaż zazwyczaj jest zgodny z rzeczywistością). Ort jest ładny, z pewnością "dwójka", dużo detali - ale bez przesady...

piątek, 15 lipca 2011

Ort koronny Zygmunta III 1624

Wyniki ankiety, którą prowadzę od jakiegoś czasu na blogu potwierdzają potoczną obserwację dotyczącą kolekcjonerstwa monet w Polsce: największym zainteresowaniem cieszy się mennictwo Zygmunta III. Ponieważ dawno nie prezentowałem żadnych monet tego władcy, czas nadrobić nieco zaległości. Od bardzo dawna nosiłem się z zamiarem zdobycia i sfotografowania orta koronnego. Jak wiadomo, ten typ monety bito w mennicy bydgoskiej w dużych ilościach w latach 1620-25 (z tym, że skrajne roczniki są bardzo rzadkie).

Orty koronne Zygmunta III w wymiarze estetycznym budzą we mnie mieszane uczucia, ale o tym za chwilę. Ich emisja inspirowana była działaniami mennicy gdańskiej, która w 1608 r., wbrew uchwale sejmowej z 1601 r. o zamknięciu wszystkich mennic na ziemiach polskich z wyjątkiem krakowskiej, rozpoczęła samowolnie bicie monet ćwierćtalarowych na potrzeby handlu. Orty gdańskie osiągnęły duży sukces, stanowiąc potrzebny nominał w dobie rosnących cen towarów i monet grubych. Po tym, jak mennica bydgoska pod zarządem Jakuba Jakobsona van Emden również podjęła bicie ortów, zdarzało się, że były w niej przebijane ćwierćtalary gdańskie.

Na poniższych zdjęciach widnieją obie strony mojej sztuki orta koronnego, wybitej w 1624 r.


Awers: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI
WIELKI KSIĄŻĘ LITWY RUSI PRUS MAZOWSZA


Rewers: ŻMUDZKI INFLANCKI A TAKŻE SZWEDZKI GOCKI
I WANDALSKI DZIEDZICZNY KRÓL


Od razu zwracam uwagę Czytelnika na królewską tytulaturę na rewersie - z wyrażonymi pretensjami do korony szwedzkiej i skrupulatnie wymienionymi innymi dziedzicznymi prawami monarchy.

Graficznie orty koronne mogły być najpiękniejszą monetą o "średnim nominale" z czasów panowania Zygmunta III. Wizerunek awersu wzorowany na talarach przedstawia popiersie monarchy w zbroi i płaszczu, trzymającego w jednej ręce miecz, a w drugiej królewskie jabłko. Udało się nawet zmieścić order złotego runa. Teoretycznie pięknie, jednak całości brakuje pewnej finezji. Monety były bite bardzo intensywnie, często niedbale - trudno znaleźć wybitą odpowiednio głębokim i "świeżym" stemplem. Chyba jeszcze trudniej zdobyć egzemplarz z dobrze wybitym i/lub zachowanym rewersem, na którym widnieje ukoronowana tarcza pięciopolowa ze zdwojonymi godłami Korony i Litwy oraz herbem Snopek dynastii Wazów. U dołu umieszczono herb Sas podskarbiego koronnego Mikołaja Daniłłowicza, który sprawował swój urząd w latach 1616-24.

Metrycznie orty bydgoskie są typową monetą ćwierćtalarową z epoki. Mają średnicę 29 mm, zaś masa katalogowa wynosi 7,21 g srebra próby 11-łutowej (0,688). Stopa tych numizmatów została nieznacznie obniżona w 1621 r. - początkowo ich waga równa była 6,43 g próby 13-łutowej (0,813).

sobota, 11 czerwca 2011

Ort toruński Jana Kazimierza 1655

Żniwa 46. Aukcji WCN już za mną! Dwie wyjątkowe monety czekają na prezentację. Nie należą one tym razem do "drobnicy". W ogóle muszę przyznać, że większą satysfakcję daje mi grubszy pieniądz. Wkrótce może trzeba będzie zmienić adres bloga - choć nie jest to takie proste, pasujące i dobre hasła są "zajęte"...

Pierwszym ze zdobytych numizmatów jest ort toruński z okresu panowania Jana Kazimierza Wazy. Władca ten zapisał się w pamięci potomnych emisją niesławnych tymfów, czyli niepełnowartościowych złotówek, oraz szelągów miedzianych Boratiniego (boratynek). Były to nie dość, że podłe, to jeszcze w dodatku brzydkie monety, bite w wielkim pośpiechu w milionach sztuk. Orty koronne z tego okresu również nie należą do szczególnie udanych (choć niektóre typy rysunkowe mogą cieszyć oko). Natomiast orty Gdańska i Torunia - przynajmniej wcześniejsze - odznaczają się wspaniałą urodą i nawiązują wzorniczo do najlepszych barokowych wzorców. Od dawna nosiłem się z zamiarem nabycia orta toruńskiego. Gdański będzie musiał poczekać. Nie nastawiam się natomiast na zdobycie elbląskiego, podobnie jak dowolnych talarów (o monecie złotej nawet nie wspominając). Wszystko to jest już i pozostanie poza moim zasięgiem.

Orty toruńskie z epoki Jana Kazimierza są moim zdaniem niezmiernie interesujące. Bito je od 1650 do 1655 (z przerwą w 1652) oraz od 1659 do 1668 roku. Pierwsza seria emisji odznaczała się wyjątkowo pięknymi wizerunkami. W późniejszym okresie rytownicy stempli najwyraźniej działali już w zbyt dużym pośpiechu i wizerunki uległy pewnemu uproszczeniu (polecam zapoznanie się z historią aukcji na www.wcn.pl i porównanie). Z owych pierwszych sześciu lat emisji szczególnie te z 1650 i 1651 są bardzo rzadkie.

Choć koncepcja monet pozostawała niezmienna - wizerunek króla zwróconego w prawo w zamkniętej koronie, barokowej peruce i z orderem złotego runa na awersie oraz herb Torunia na rewersie - występowały liczne odmiany rysunkowe. W samym roku 1655 poza tą widoczną na zdjęciach zdarzały się awersy z inaczej przedstawionym fryzem na królewskiej głowie oraz innym wyglądem twarzy (prezentowany tutaj jest stosunkowo korzystny na tle pozostałych). Inaczej też wygląły niektóre odmiany rewersu. Mury miejskie w herbie - tak jak to często bywało w latach 1660-tych - ryto w niektórych odmianach w ten sposób, że wypukłe były kontury, a nie ich wypełnienie.


Awers: Jan Kazimierz z Bożej Łaski Król Polski
i Szwecji [!] Wielki Książę Litwy Rusi Prus


Rewers: Moneta Nowa Miasta Torunia (18 [groszy])


Po bokach tarczy herbowej miasta widnieją znaki mincerskie HI-L zastępcy dzierżawcy mennicy, Hansa Jakuba Lauera. Był on bratem zarządcy, Hansa Dawida Lauera, stawiającego swoje inicjały HD-L. Hans Dawid dzierżawił mennicę toruńską w latach 1649-1669. Znaki Hansa Jakuba pojawiają się na ortach w roku 1655, zaś na dukatach - w latach 1653-55.

Moneta posiada typowe dla tego okresu liczne i poważne defekty mennicze. Rewers został wybity częściowo wykruszonym stemplem. Widać to dobrze po prawej stronie - piątki w dacie są ledwie czytelne. Moneta jest tłoczona, a przez to lekko "jajowata". Na lepszy stan zachowania i jakość bicia nigdy nie mógłbym sobie pozwolić, zresztą w historii aukcji WCN sztuki mennicze i idealnie wybite praktycznie nie występują. Prezentowana i tak jest w stanie ponadprzeciętnym.

Jeśli chodzi o dane metryczne, emisje z lat 1650-1655 odznaczały się wysoką, 14-łutową próbą (0,875) srebra i ważyły średnio 5,61 g. W latach 1659-1668 zwiększono wagę do 6,31 g, ale wyraźnie obniżono próbę - do 10 łutów (0,625). Katalogowa średnica monety to 30 mm.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na jeden istotny szczegół - nominał. Nadal jest to 18 groszy. Problem w tym, że talar nie równał się już w rozpatrywanym okresie 72 groszom. W ordynacji menniczej z 1650 r. potwierdzono kurs grubej monety srebrnej na poziomie 90 groszy. Oznaczało to de facto, że ort przestawał być monetą ćwierćtalarową - inaczej niż w epoce gdańskich emisji za Zygmunta III, gdy stopniowe podrożenie talara z 40 do 72 groszy poskutkowało wzrostem (opóźnionym) nominału ortów z 10 do 18 groszy (być może przejściowo do 16 - niektórzy badacze, jak np. H. Radzikowski, twierdzą, że "16" na awersach ortów gdańskich z późnych emisji za Zygmunta III oznacza nie pierwszy człon daty, a nominał). Jest to wstęp do dalszego podlenia ortów, które w epoce saskiej staną się praktycznie tożsame z tymfami (podwartościowymi złotówkami, wprowadzonymi po raz pierwszy z inicjatywy Andrzeja Tymfa w epoce króla Jana Kazimierza).

piątek, 17 grudnia 2010

Ort gdański Zygmunta III 1615

Oto od dawna przeze mnie upragniony ort gdański z 1615 r. w rzadszej odmianie rysunkowej, zgodnej z emisjami z lat poprzednich, z tarczą gotycką na rewersie. Kropka nad łapą niedźwiedzia, a nie za nią - to chyba również przemawia na korzyść monety, o ile moje obserwacje cen aukcyjnych są prawidłowe.

Sztuka praktycznie mennicza, jedynie na rewersie widoczne bardziej wyraźnie rysy. Ale co tam rysy, przy tak genialnie zachowanych szczegółach i praktycznym braku wytarć! Wkrótce postaram się zamieścić lepiej doświetlone zdjęcie - czekam na nowe źródło światła. Stopień rzadkości: R2 (Kopicki 7488).


Awers: Zygmunt III z Bożej Łaski Król Polski, Wielki Książę Litwy, Rusi, Prus


Rewers: Moneta Miasta Gdańska 1615

sobota, 25 września 2010

Ort gdański Zygmunta III 1618

Tym razem dość przeciętnie zachowany, ale całkiem sympatyczny ort gdański króla Zygmunta III. Wspaniała robota rytownika stempli, słynnego Samuela Ammona. Była to podstawowa odmiana rysunkowa awersu ortów gdańskich w latach 1616-1621: król w płaszczu z kołnierzem i orderem Złotego Runa. Rzadkość monety wg E. Kopickiego: R1 (zachowanych od 15 tys. do 80 tys. sztuk).


Awers: Zygmunt z Bożej Łaski Król Polski Wielki Książę Litwy Rusi Prus

Rewers: Moneta Miasta Gdańska 1618


Na rewersie widoczne inicjały SB Stanisława Bermana, zarządcy mennicy gdańskiej z tego okresu.

sobota, 18 września 2010

Ort gdański Zygmunta III 1623

Tym razem chciałem przedstawić zdjęcia jednego z najpospolitszych ortów na rynku numizmatycznym: orta gdańskiego Zygmunta III Wazy z 1623 r. w najczęstszej odmianie (istnieje znacznie rzadsza, z datą w legendzie otokowej rewersu). Była to jedna z ostatnich emisji przed uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej, zakazującą w 1627 r. bicia drobnej monety. Stosunkowo łatwo jest zdobyć tę monetę w popularnych internetowych swerwisach aukcyjnych. Na zdjęciach widzicie egzemplarz w zdecydowanie ponadprzeciętnym stanie zachowania.


Awers: Zygmunt III z Bożej Łaski Król Polski Wielki Książę Litwy Rusi Prus - 1 6

Rewers: Moneta Miasta Gdańska - 2 3


Liczba na awersie to najprawdopodobniej nominał (16 groszy), choć w literaturze funkcjonuje również przypuszczenie, że jest to pierwszy człon daty.

wtorek, 14 września 2010

Ort gdański Zygmunta III 1615

Pierwszy post poświęcony ortom, spośród których orty gdańskie, bite w latach 1608-1626 (z przerwą w 1622 r.) za Zygmunta III uznaję za szczególnie urokliwe. Gdańsk wprowadził je wbrew obowiązującej ordynacji menniczej - po prostu zaszła potrzeba wybicia grubszej monety srebrnej, odpowiadającej 1/4 talara. Orty bito techniką w zasadzie manufakturową, za pomocą specjalnej maszyny zbudowanej z dwóch walców z naniesionymi stemplami, przez które przeciskano krążek przeznaczony na monetę. Umożliwiło to uzyskanie wysokiej wydajności wytwarzania monet.

Słynnym rytownikiem stempli ortów z tego okresu był żołnierz i uzdolniony medalier, Samuel Ammon. Poniżej emisja z 1615 r. wg jego projektu, ze wspaniale oddaną kryzą w ubiorze monarchy na awersie. Na rewersie, jak we wszystkich emisjach, lwy gdańskie.


Awers: Zygmunt III Król Polski Wielki Książę Litwy Rusi Prus
Ort gdański 1615
Rewers: Moneta Miasta Gdańska 1615


Na rewersie późniejszych emisji można znaleźć - przy stosunkowo dobrym stanie zachowania monety - bardzo drobne elementy między tylnymi łapami lwów: datę emisji oraz inicjały rytownika stempla, SA. Poniżej powiększony fragment monety - inicjały dość dobrze widoczne:


Ort w powiększeniu - inicjały rytownika stempla