Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 grudnia 2017

Trzy krucierze z Mennicy Krakowskiej 1616 r.

Dzisiaj prezentuję dość nietypową monetę Królestwa Polskiego, emitowaną przez krótki czas w drugim okresie panowania Zygmunta III Wazy, po tym jak uchwałą sejmową z 1601 r. zamknięto wszystkie poza krakowską mennice na ziemiach polskich (można to zdarzenie uznać za symboliczny koniec złotej epoki drobnej monety polskiej, w tym przede wszystkim trojaka). Jak wiemy (ci co nie wiedzą, mogą zerknąć na przykład tutaj), Rzeczpospolita w tym okresie borykała się z problemem kiepskiej monety, przenikającej intensywnie do obiegu pieniężnego na naszych ziemiach z terenów państw ościennych. W 1612 r. Jan Zygmunt zaczął bić w mennicy w Drezdenku grosze bardzo słabej próby srebra, przeznaczone do wymiany handlowej z zachodnimi obszarami Królestwa Polskiego, w ramach często stosowanej praktyki "eksportu inflacji". Pod presją władz Rzeczypospolitej udało się szybko zablokować tę emisję. Co więcej, w Bydgoszczy przystąpiono w 1614 r. do bicia monet wzorowanych graficznie na groszach Jana Zygmunta, czyli półtoraków. Rok później o krok dalej poszła mennica krakowska, wypuszczając odpowiadające metrycznie półtorakom monety trzykrajcarowe. Krajcary bądź krucierze (oryginalna niemiecka nazwa: Kreuzer) wprowadzono początkowo w Tyrolu w okresie późnośredniowiecznej reformy mennictwa europejskiego. Można przyjąć, że odpowiadały one wartością półgroszom. Stanowiły monetę zdawkową w państwach podległych Habsburgom, przede wszystkim na obszarze dzisiejszych Czech, Austrii czy naszego Górnego Śląska. Trzykrajcarówski z mennicy w Krakowie, bite w latach 1615-1618, naśladowały właśnie monety państw niemieckich sąsiadujących z Rzeczpospolitą od południowego zachodu - zwano je zresztą potocznie "czechami" - i służyć miały w kontaktach handlowych właśnie z nimi. Oto, jak wyglądały:

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI


REWERS: III KRUCIERZE KRÓLESTWA POLSKIEGO 1616


Graficznie moneta wydaje się być opracowana dość starannie - moim zdaniem jest ładniejsza od typowych półtoraków z tego okresu. Na awersie widzimy wizerunek króla podobny nieco do tego z emitowanych w podobnym okresie w Krakowie trojaków (choć wykonany nieco dokładniej) z nominałem oznaczającym trzykrotność półgrosza, podobnie jak na półtorakach. Na rewesie umieszczono ukoronowaną pięciopolową tarczę ze zdwojonymi godłami Korony i Litwy oraz Snopkiem wazów w środku. Na dole widnieje herb abdank Stanisława Warszyckiego, podskarbiego wielkiego koronnego w latach 1610-1616, znanego z łatania dziury budżetowej z prywatnych funduszy. Napis otokowy umieszczono na obu stronach monety. Metrycznie odpowiada ona parametrami półtorakom: katalogowa masa to 1,58 g srebra próby 0,469 (siedmio- i pół łutowej), średnica zaś wynosi 21 mm.

piątek, 4 marca 2016

Trojak koronny Stanisława Augusta 1766

W poprzednim poście obszernie pisałem o czynnikach, które uczyniły z Rzeczypospolitej Obojga Narodów niedorozwinięty gospodarczo kraj pozbawiony silnego szkieletu w postaci wydolnej władzy centralnej. Dzisiaj będzie mniej historii gospodarczej i politycznej; wspomnę tylko, że znajdziemy się w punkcie naszych dziejów, w którym raczej nie było już żadnych szans na odwrócenie fatalnego biegu wypadków. Epoka saska ostatecznie przypieczętowała rozkład państwa polsko-litewskiego. Projekt kolonizacji Ukrainy już dawno załamał się, mimo że Korona posiadała jeszcze znaczne jej tereny na zachód od Dniepru. Jednak - parafrazując slogan z popularnej reklamy - to rosyjski projekt kolonialny, zwrócony oczywiście w przeciwnym geograficznie kierunku, był teraz "Sprite", nabierając impetu. Państwa ościenne coraz silniej ingerowały w bieg wydarzeń politycznych Korony i Litwy. Królowie Prus bezkarnie szmuglowali na nasze tereny fałszywą monetę, podczas gdy co wartościowszy pieniądz Rzeczypospolitej uciekał za granicę. Mimo tej fatalnej sytuacji, ostatni etap istnienia państwa miał być okresem gospodarczego ożywienia, a także przebudzenia części elit, dostrzegających jego dysfunkcje, którzy podjęli wysiłek reform, częściowo zrealizowanych. Sarmatyzm pozostawał jednak silnym prądem umysłowym - Jan Sowa we wspominanej w poprzednim wpisie książce cytuje zabawne teksty apologetów szlachecko-magnackiej oligarchii, którzy na niewiele lat przed ostatecznym jej upadkiem byli święcie przekonani o wyższości naszego ustroju nad sposobem, w jaki funkcjonowały państwa zachodniej Europy.

Nie będę tutaj rozwodził się na temat różnych aspektów reform stanisławowskich, nie podejmę również kwestii politycznych uwikłań ostatniego władcy Rzeczypospolitej, przez które w świadomości wielu osób jest on zdrajcą narodowym. Skupię się na pieniądzu. Jak wiemy, w epoce saskiej bito monetę praktycznie tylko w mennicach na terenie Saksonii. Sporadyczne emisje podejmowały miasta. W kraju brakowało pieniądza - dla współczesnego numizmatyka jest to nie tylko przykry fakt historyczny, świadczący o słabości gospodarki państwa, ale również jedna z przyczyn, dla których tak mało mamy dobrze zachowanych i pięknych monet z drugiej połowy XVII i pierwszej połowy XVIII wieku (zawsze uderza mnie ubóstwo cechujące drobną i średnią monetę Jana III Sobieskiego, uznawanego przecież za wybitnego władcę). A przecież właśnie przełom tych stuleci, faza przejściowa między barokiem i klasycyzmem w sztuce, obfitował na Zachodzie w przepiękne wyroby mennicze. Widać to również po naszych, niestety nieosiągalnych dla przeciętnego kolekcjonera, monetach grubych i medalach okolicznościowych. Niestety, folwarczno-pańszczyźniana, w niewielkim stopniu utowarowiona gospodarka Rzeczypospolitej - w której miliony chłopów były zaopatrywane w podstawowe usługi i produkty przez lokalnych magnatów, a miasta ledwie dyszały - nie potrzebowała dużo pieniądza (aczkolwiek, jak już wspomniałem, i tak było go w obiegu zbyt mało). Epoka stanisławowska zastała więc rynek pieniężny wydrenowany, z dużą ilością podłego, a nieraz i fałszywego pieniądza obcego. Na ziemiach Polski i Litwy obiegały w dalszym ciągu nawet boratynki (podłe szelągi miedziane o masie znacznie zaniżonej w stosunku do wartości nominalnej) i tymfy (niepełnowartościowe złotówki srebrne) z epoki Jana Kazimierza Wazy(!).

Dlatego zmiany, do których zobowiązał nowego króla sejm konwokacyjny w związku z podjętą uchwałą "O mennicy i monecie", miały charakter wręcz rewolucyjny. Zaprojektowano w znacznej mierze od nowa system pieniężny, w którym przyjęto za podstawę do bicia monet srebrnych grzywnę kolońską (233,8g), zaś dla monet miedzianych funt koloński (467g). Ustalono, że złotówka będzie równać się wartością czterem groszom srebrnym lub trzydziestu miedzianym. Wprowadzono relację wartości złota do srebra na poziomie 1:14,27. Wkrótce okazało się jednak, że srebro było przewartościowane, co skutkowało niemal do końca istnienia państwa "wykrwawianiem się" naszego rynku pieniężnego - większość pięknych monet srebrnych wywożono za granicę, gdzie można było za nie nabyć więcej złota. Mimo słabości państwa i niewydolności systemu instytucji odpowiedzialnych za pobór podatków i dbanie o skarb państwa, udało się w 1766 r. uruchomić kantory skarbowe w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Kamieńcu, Zamościu, Dubnie, Brodach, Dybowie i Puławach. Wymieniały one stare i obce monety na nowo emitowane. Jeden nowy grosz sprzedawano za cztery boratynki.

Emisją monet miedzianych - groszy i ich wielokrotności - zajęła się mennica krakowska, podczas gdy warszawskiej powierzono bicie monety srebrnej. Wprowadzono pełnowartościową, dość okazałą i estetyczną monetę miedzianą, której przykład - trojaka z 1766 r. - prezentuję poniżej. To mój nowy nabytek, wylicytowany na ostatniej aukcji WCN. Monety trzygroszowe o takim wizerunku, przedstawiającym króla w zbroi z orderem Orła Białego, bito tylko w latach 1765-66.

Aw: STANISŁAW AUGUST Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITWY


Rw: GROSZ POLSKI POTRÓJNY 1766


Na awersie widzimy bardzo dopracowany wizerunek królewski, podczas gdy rewers zdobi ukoronowana pięciopolowa tarcza ze zdwojonymi godłami Korony i Litwy oraz herbem Ciołek Poniatowskich. Skrót "G" pod tarczą odnosi się do barona Gartenberga, zarządcy mennicy. Moneta figuruje w katalogu Igera pod pozycją K.66.1 i posiada stopień rzadkości R1. Katalogowo waży 11,69g, a jej średnica wynosi 26mm.

W 1768 r. mennica krakowska została zajęta i złupiona przez konfederatów barskich. Skutkiem tego była jej likwidacja - urządzenia mennicze spławiono Wisłą do Warszawy, gdzie przejął je zakład stołeczny. W ten sposób zakończył się wielowiekowy okres aktywności menniczej Krakowa, za którego początki przyjmuje się panowanie Bolesława Śmiałego. W następnych latach podejmowano jeszcze próby usprawnienia systemu pieniężnego, niestety - jak już wyżej wspomniałem - bez większych skutków.

środa, 14 stycznia 2015

Ort koronny Jana Kazimierza 1659

Poprzednio było trochę o drobnicy, dlatego teraz dla równowagi proponuję zapoznać się z grubszym nominałem. Jeszcze przed Świętami wylicytowałem monetę typu i rocznika, które nie budzą większych emocji wśród zbieraczy. Orty koronne biły mennice w Krakowie, Bydgoszczy i Wschowie praktycznie przez całe tragiczne dla Rzeczypospolitej lata 50 XVII w. Brakuje im uroku ortów miejskich z Torunia i Gdańska, nie są też poszukiwane dla swojej rzadkości, jak ma to miejsce w przypadku ortów emitowanych we Lwowie w stworzonej ad hoc i działającej w latach 1656-57 mennicy w okresie szwedzkiej okupacji. Oczywiście zdarzają się rzadsze typy i roczniki, ale dominują jednak wśród nich monety pospolite, niespecjalnie piękne i uzyskujące zazwyczaj na rynku kolekcjonerskim bardzo umiarkowane ceny, jeśli porównać je z wartością wcześniej wymienionych ortów miejskich. Na prezentowany poniżej egzemplarz zwróciłem jednak uwagę. Chociaż jego stan zachowania nie jest zbyt wysoki, fakt zużycia obiegiem nie budzi wątpliwości, widać uderzenia na rancie, wadę bicia na awersie i sporo brudu, szczególnie na rewersie, numizmat mimo wszystko sprawia wrażenie wyraźnie ponadprzeciętnego. Albo to zasługa stosunkowo krótkiej obecności w obrocie, albo "świeżego" stempla, którym wybito monetę, albo - być może - obu tych czynników. Szczęśliwie relief jest nieźle zachowany, zwłaszcza zaś to, co w szczególnie dużym stopniu wpływa na odbiór monety: popiersie króla - z licznymi detalami (nieźle przedstawione włosy, faktura szat, korona i order Złotego Runa), których trudno doszukać się na większości innych egzemplarzy. Oto i on:

AWERS: JAN KAZIMIERZ Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI I SZWECJI WIELKI KSIĄŻĘ...(!)


REWERS: MONETA SREBRNA KRÓLESTWA POLSKIEGO 1659


Od razu zwróciłem uwagę na legendę awersu - rytownik stempla chyba nie rozplanował zawczasu napisu, gdyż nie zmieściło się "L" w skrócie tytulatury monarchy. Mamy więc wielkiego księcia nie wiadomo czego; zazwyczaj należałoby oczekiwać zresztą w tym miejscu aż trzech liter (LRP - odnoszących się do Litwy, Rusi i Prus). Przyjrzyjmy się oznaczeniom menniczym na rewersie. Moneta należy do dość popularnego wariantu z herbem Wieniawa podskarbiego wielkiego koronnego Bogusława Leszczyńskiego i inicjałami TLB Tytusa Liwiusza Boratiniego, dzierżawcy mennicy krakowskiej (więcej o tym jegomościu można przeczytać tutaj). Lekki posmak rzadkości dodaje temu wariantowi spotykana ze stosunkowo mniejszą częstotliwością odmiana legendy rewersu (ściśle jej fragment "REG.POLO"). Z tego samego roku pochodzą już monety posiadające herb Ślepowron nowego podskarbiego Jana Kazimierza Krasińskiego, wybite po tym, jak słynący z korupcji i współpracy ze Szwedami Leszczyński zmarł.

Prezentowany ort, wybity w mennicy krakowskiej, figurujący w katalogu Kopickiego pod pozycją 1766, u Kamińskiego i Kurpiewskiego zaś - ze stopniem rzadkości R1 - pod numerem 435, posiada średnicę 30mm i katalogową wagę 6,31g srebra próby 10-łutowej (0,625). Wcześniejsze monety tego typu z lat 1651-1652 bito jeszcze podług ordynacji menniczej z 1650 r. w znacznie lepszym srebrze próby 14-łutowej (0,875). Jednakże ciągłe problemy ekonomiczne i brak kruszcu zmuszały do ciągłego pogarszania jakości pieniądza - już za chwilę pojawią się w obiegu niesławne tymfy (zawsze odczuwam pewien dysonans, gdy widzę je w katalogach aukcyjnych, porządkowanych zazwyczaj wartością nominalną monet, przed pięknymi ortami toruńskimi z tej epoki) oraz boratynki.

piątek, 4 stycznia 2013

Półgroszków czar

Pozostajemy przy monetach tanich, pospolitych i łatwych do zdobycia. Jednocześnie nie wiążą się one tym razem z okresem kryzysu. Wybite zostały w przededniu największej potęgi Królestwa Polskiego, jeszcze stosunkowo słabo związanego z Wielkim Księstwem Litewskim. Z drugiej strony fakt, że był to podstawowy typ monety w państwie Jagiellonów przez cały XV w. wynika z pewnego deficytu: już próba wprowadzenia szerokich groszy krakowskich wzorem groszy praskich przez Kazimierza Wielkiego, z powodu braku dostatecznych ilości rodzimego srebra, skończyła się niepowodzeniem. Władca ten musiał zadowolić się kwartnikami (monety o masie 1/4 skojca), które z czasem zyskały miano półgroszy, jako że pozostawały w relacji 1:2 do grubej srebrnej monety późnego średniowiecza.

Miałem zamiar przedstawić trochę większy zakres półgroszy, jednak z powodu "rozsądnego" licytowania (nadal oszczędności...) przegrałem całkiem ładnie zachowanego półgroszka Kazimierza Jagiellończyka oraz już mniej urodziwą monetę z krótkiego okresu panowania jego syna, Aleksandra. Pozostały mi ostatecznie do zaprezentowania Czytelnikom dwie bardzo przeciętne pod względem urody, ale też dość reprezentatywne dla okresów, w których były bite, monety Jana Olbrachta (panował 1492-1501) i Zygmunta I. Najpierw pierwsza z nich.

AWERS: MONETA ALBERTA

REWERS: KRÓLESTWA POLSKIEGO


To mój pierwszy osobisty kontakt z tego typu drobną monetką. Może nie całkiem pierwszy, gdyż kilka dni temu, podczas sylwestrowego wyjazdu do Poznania, widziałem cały skarb półgroszków z XV w. w tamtejszym Muzeum Archeologicznym. Jestem zupełnym laikiem w tej dziedzinie. Monetka niepozorna, bardzo małych rozmiarów (ok. 18mm), o wadze ok. 1g. Pismo gotyckie, orzeł na awersie i korona na rewersie - podobna kształtem jeszcze do emisji z czasów Kazimierza Jagiellończyka, a nawet Władysława Jagiełły. Niedatowana.

Teraz przyjrzyjmy się drugiemu maleństwu, z innej już epoki.

AWERS: MONETA ZYGMUNTA

REWERS: 1508 KRÓLESTWA POLSKIEGO


Wyraźne zmiany, zarówno w rysunku monety, jak i legendach. Po pierwsze, zmienia się zarówno kształt orła, jak i korony. Modyfikacje przyniosły już emisje Aleksandra. W napisach dostrzec można odchodzenie od pisma gotyckiego - czcionki częściowo przypominają już pismo nowożytne. No i kluczowa innowacja: data emisji na rewersie. To drugi rocznik półgroszy polskich z naniesioną datą. Wcześniej, w 1506 r., Zygmunt jeszcze jako książę głogowski wybił swojego pierwszego datowanego grosza.

To by było na tyle. Nie chcę przez to powiedzieć, że temat półgroszy jest ubogi - wręcz przeciwnie, w okresie grubo ponad 100 lat bicia tego typu monety koronnej pojawiło się wiele odmian - zwykle jednak subtelnych - z rozmaitymi znakami menniczymi i zmiennymi detalami rysunku. Przykład krótkiej analizy, i to obejmujący interesujący przypadek destruktu menniczego, można znaleźć na blogu Bartka Czyżewskiego. Czy wrócę jeszcze do tematu półgroszków, bardziej zagłębiając się w temat poszczególnych ich typów i odmian? Czas pokaże...

niedziela, 23 grudnia 2012

Trojak koronny Zygmunta III 1618

Drobna niespodzianka: na trojaku z 1619 moje ostatnie zakupy się nie skończyły. Za jednym zamachem zgarnąłem również sztukę z 1618 r. Co ciekawe, Iger daje temu rocznikowi rzadkość R. Ukazana na poniższym zdjęciu sztuka ma awers jak odmiana b typu K.18.1, rewers zaś interpunkcyjnie odpowiada pozostałym odmianom, np. c.

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI

REWERS: 1618 - GROSZ SREBRNY POTRÓJNY KRÓLESTWA POLSKIEGO


Jak widać, praktycznie brak jest różnic graficznych w stosunku do emisji z roku następnego. Pewne drobne modyfikacje, zwłaszcza w przedstawieniu kryzy, następowały w kolejnych latach. Mennica krakowska należała do raczej bardziej konserwatywnych, jeśli chodzi o wizerunki - podobnie niezmienny pozostawał przez dość długi czas wizerunek wprowadzony w 1601 r. w typie z obliczem króla zwróconym w prawo.

Może już kończąc temat spodlałych trzygroszówek krakowskich z późnego okresu panowania Zygmunta III, napiszę krótko o planach na najbliższy czas. W styczniu 15. aukcja Poznańskiego Domu Aukcyjnego i Podlaskiego Gabinetu Numizmatycznego. Spróbuję on-line wylicytować coś ciekawego - może z panowania Zygmunta Augusta, może z ostatniej znaczącej mennicy z czasów Zygmunta III, która do tej pory nie przewinęła się przez moje wpisy - okaże się... Mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie nowe notki na blogu, które zainteresują niektórych Czytelników. Na razie zaś życzę wszystkim radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

piątek, 21 grudnia 2012

Trojak koronny Zygmunta III 1619

Kryzys... Kryzys na moim blogu: ważne życiowe wydatki sprawiły, że musiałem zrezygnować z zakupów monet na jakiś czas. Nie jest tak, że zupełnie nie licytowałem, jednak przegrywałem z kretesem kolejne aukcje internetowe, a i na ostatniej aukcji WCN nie udało mi się nic wywalczyć. Polska królewska poszła w odstawkę, nie zdołałem również podtrzymać nowej świeckiej Tradycji zapoczątkowanej w zeszłym roku, czyli listopadowego zakupu monety z okresu powstania. Do tego jeszcze ten kryzys ekonomiczny i perspektywa recesji, a przynajmniej zupełnej stagnacji polskiej gospodarki w przyszłum roku...

Ale jakiś prezencik na Gwiazkę trzeba było sobie sprawić. Postanowiłem więc zdobyć monetę również kryzysową, wręcz ostentacyjnie pospolitą i tanią. Padło na trojaka koronnego z ostatniego okresu panowania Zygmunta III. Według opinii Borysa Paszkiewicza, "koniec polskiego dudka [trojaka]" nastąpił w marcu 1601 r., gdy w konstytucji sejmowej nakazano zamknąć wszystkie mennice Rzeczypospolitej poza koronną w Krakowie. Stało się to za sprawą poważnych problemów, by nie powiedzieć - kryzysu monetarnego. Polski drobny pieniądz, ceniony w Europie, wywożony był za granicę. Mnożyły się fałszerstwa i naśladownictwa. W 1598 r. wpuszczono do kraju drobną monetę obcą w związku z niedoborem pieniądza krajowego, która miała niską i często trudną do oszacowania wartość. Uchwała z 1601 r. miała na celu powstrzymanie dewaluacji drobnicy w stosunku do monety grubej. Jak wiemy, szybko wyłamał się Gdańsk, od 1608 r. bijąc orty. Również inne mennice podejmowały epizodyczne emisje drobnej monety.

Kraków kontynuował bicie trojaków do 1607 r. Bardzo małą liczbę sztuk wybito następnie w 1614, zaś od 1618 wznowiono dość liczne emisje. Egzemplarz z 1619 (Iger K19.1a) widać na zdjęciu poniżej.

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI

REWERS: 1619 - GROSZ SREBRNY POTRÓJNY KRÓLESTWA POLSKIEGO


Trojaczki krakowskie z okresu 1618-24 mają w sobie coś pospolitego i ubogiego. Nie chodzi tylko o obniżoną w stosunku do ordynacji Batorego - uchylonej w 1604 r. - masę monety (1,92g srebra próby 0,813), ale i o wygląd. Kolejne emisje różniły się od siebie tylko minimalnie. Choć rewers, z herbem Sas podskarbiego wielkiego koronnego Jana Mikołaja Daniłowicza, jest całkiem elegancki i uporządkowany, to wizerunkowi króla brakuje pewnej finezji. Bardzo podobne graficznie były emisje trzykrucierzówek, podjęte w Krakowie w latach 1615-18, posiadających siłę nabywczą półtoraków. Złota dekada trojaka polskiego (lata 1590.) odeszła w zapomnienie, a wraz z nią różnorodność wizerunków, znaków menniczych i legend na polskiej trzygroszówce.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Grosz miedziany Stanisława Augusta 1767

Zgodnie z zapowiedzią rzuconą na końcu poprzedniego postu, wielkanocny wpis poświęcony będzie jednej z pospolitszych monet, często jeszcze wykopywanej przez poszukiwaczy skarbów na polskich ziemiach. Jednak nie byle jaki to numizmat, który w znakomitym stanie zachowania - jakże rzadko spotykanym - może osiągnąć wartość grubo ponad tysiąca złotych. Poniżej skromniejszy egzemplarz, jednak z tym, co moim zdaniem jest bardzo ważne - dobrze zachowanymi detalami tarczy na rewersie. Muszę przyznać, że jego sfotografowanie zajęło mi jakieś dwie godziny, a i tak nie jestem w pełni zadowolony z końcowego rezultatu. Robienie zdjęć miedziakom to nadal dla mnie duży problem - nie sprawdza się większość "tricków" ułatwiających stworzenie zadowalającej fotografii monet srebrnych. Jeżeli Czytelnik miałby jakieś wskazówki dla mnie lub też uwagi, co najbardziej przeszkadza mu w poniższym zdjęciu - bardzo proszę o komentarz.

Teraz przystępuję już do prezentacji blaszki, a następnie opowiem o niej krótko i podam kilka liczb. Cieszy mnie bardzo, gdy okazuje się, że na jakimś forum lub w innym miejscu Sieci zlinkowano moje zdjęcie na potrzeby dyskusji służącej identyfikacji monety. Śledzę statystyki bloga i wiem, że to się zdarza. Dlatego postaram się podać trochę użytecznych danych dotyczących tej bardzo popularnej monetki naszego ostatniego króla, obecnej w wielu kolekcjach.

AWERS: 17 - SAR [monogram królewski] - 67

REWERS: 1 GROSZ KRÓLESTWA POLSKIEGO WIELKIEGO KSIĘSTWA LITEWSKIEGO


Za Stanisława Augusta, na mocy ordynacji menniczej z lutego 1766 r., monety miedziane stały się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej istotnym składnikiem systemu pieniężnego Rzeczypospolitej. Już August III uczynił grosze miedziakami, zaś w epoce stanisławowskiej dołączyły do nich trojaki, podczas gdy grosze były bite w bardzo dużych nakładach nieprzerwanie od 1765 do 1794 r. Jedynie emisje z 1771 i 1786 są nieliczne, natomiast wg Radzikowskiego również pewna niewielka ich liczba została wybita w roku upadku Rzeczypospolitej. Rzadkie są grosze z napisami polskimi ("grosz z miedzi krajowey"), wyemitowane jedynie w latach 1786, 1787 i 1788.

Miedziane grosze Stanisława Augusta mają masę 3,90 g i średnicę 21 mm. Z funta kolońskiego miedzi (467,6 g) bito 120 monet. Na awersie widnieje ukoronowany monogram królewski "SAR" - Stanislaus Augustus Rex - zaś na rewersie ukoronowana okrągła tarcza pięciopolowa ze zdwojonymi godłami Korony i Litwy oraz herbem Ciołek Poniatowskich, opleciona delikatnym motywem roślinnym. Pod nią widzimy literę "g", która była w pierwszych latach emisji znakiem barona Piotra Mikołaja Gartenberga. Była to postać nietuzinkowa - Kałkowski pisze o nim, że współzarządzał mennicą miedzianą Augusta III w Gubinie nad Nysą, bijąc m.in. mnóstwo kiepskich szelągów i mieszając się w malwersacje finansowe z królewskim ministrem Brühlem. Skazany na karę śmierci, wykupił się za 20 tys. talarów. Najwyraźniej sprawiło to, że za panowania Stanisława Augusta uznany został za świetnego kandydata na zarządcę mennic nowego monarchy...

Zgodnie z sugestią, która pojawia się w katalogu trojaków Igera, małą literą "g" znaczono monety bite w miedzianej mennicy w Krakowie, którą zamknięto w 1768 r. po zajęciu jej przez konfederatów barskich. Natomiast wielką literę "G" w latach 1765-68 umieszczano na monetach emitowanych przez mennicę w Warszawie. Spotykane na monetach późniejszych roczników oznaczenia należą do mincmistrzów Mennicy Warszawskiej: Antoniego Partensteina (AP) i Efraima Brenna (EB). Od 1792 r. pojawia się oznaczenie "MV".

Jaka była siła nabywcza prezentowanej monety? Za Kałkowskim podaję przykład ceny z 1779 r.: funt (niecałe 0,5 kg) schabu oznaczał wydatek 7 groszy miedzianych. Bito również drobniejsze monety miedziane - półgrosze i szelągi, również z królewskim monogramem przedzielającym datę na awersie oraz napisem polowym na rewersie.

sobota, 25 lutego 2012

Trojak koronny Zygmunta III Kraków 1605

Późnośredniowieczna reforma groszowa za sprawą zawrotnych cen, które niestety na dzisiejszej aukcji WCN osiągnęły upatrzone przeze mnie numizmaty, zostaje niniejszym odłożona na przyszłość. Co się odwlecze, to nie uciecze - przynajmniej można mieć taką nadzieję. W każdym razie lista rzeczy, które obiecałem w przyszłości omówić na blogu uległa wydłużeniu, a ja wracam w samo serce mennictwa Rzeczypospolitej, do najpopularniejszego chyba typu monety w polskiej numizmatyce. To jedyna moja w znoju wywalczona zdobycz na dzisiejszej imprezie.

Jesteśmy w zdecydowanie innym okresie pod względem menniczym, niż ten, z którego pochodzi większość do tej pory przeze mnie prezentowanych trojaków Zygmunta III. Od 1601 r., w związku z zamętem panującym w obiegu pieniężnym i inflacją, zdecydowano o zamknięciu wszystkich mennic na ziemiach polskich z wyjątkiem krakowskiej. Nieliczne emisje trojaków do 1603 r. trwały poza nią jeszcze w mennicy wileńskiej. Zakaz bicia pieniądza w 1608 wybiciem ortów złamie jako pierwszy Gdańsk. Tymczasem to mennica krakowska - najpóźniej, bo dopiero w 1600 r., otwarta za panowania Zygmunta III - jako jedyna kontynuuje emisje monety trzygroszowej. Także ona stopniowo zmniejsza ich intensywność, aby przerwać je w 1608 r. Z 1614 pochodzi ekstremalnie rzadka emisja (R8 wg Igera), natomiast na dobre bardzo kiepskie - graficznie i metrycznie - monety zaczną być bite od 1618 r.

Widoczny niżej trojak należy do drugiego typu rysunkowego, po trojaku z głową króla w lewo, zaprezentowanym w poście z jesieni 2010 r. Z biegiem lat typ ten zmieniał się nieznacznie aż do 1607 r., z którego pochodzi już nieco odmienny wizerunek monarchy. Można powiedzieć, że mincersko jest to porządna robota, a monetka jest w ładnym stanie zachowania (II-), mimo drobnej wady blachy widocznej u dołu po lewej na awersie.

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI

REWERS: GROSZ SREBRNY POTRÓJNY KRÓLESTWA POLSKIEGO - 16 K 05


Na rewersie, od góry, przejrzyście i standardowo rozmieszczone znaki mennicze i legenda: nominał, Snopek między Orłem i Pogonią, u dołu data przedzielona oznaczeniem literowym mennicy krakowskiej. Z tego roku pochodzi wersja tekstowa rewersu, w której piątka jest odwróconą do góry nogami dwójką. Swego czasu przypisywano jej znacznie większą rzadkość, jednak obecnie za T. Igerem daje się obu typom rzadkość R1. Moneta ma pozycję K.05.1a w katalogu tego wybitnego, zmarłego przed dwoma laty badacza trojaków.

środa, 26 stycznia 2011

Trojak miedziany Stanisława Augusta

Radykalna zmiana epoki: premiera monety ostatniego króla Polski, zasłużonego dla reformy mennictwa Stanisława Augusta Poniatowskiego.


Awers: Stanisław August z Bożej Łaski Król Polski Wielki Książę Litewski

Rewers: Grosz Polski Potrójny 1767




Stanisław August herbu Ciołek (środkowe pole tarczy na rewersie) podjął niemały trud uporządkowania spraw menniczych Rzeczypospolitej, fatalnie zaniedbanych w epoce saskiej, poprzedzonej zresztą nie lepszą epoką powszechnego w obiegu tymfa i boratynki. Kraj zalewany był przez marną obcą walutę (przede wszystkim pruską), w tym monety fałszowane na niekorzyść Polski. W obiegu zdarzała się jeszcze licznie kiepska, podwartościowa moneta z drugiej połowy XVII w.

Król Stanisław wprowadził nowy system, w którym złotówka srebrna równała się 30 groszom miedzianym lub 4 groszom srebrnym. 8 złotych stanowiło talara. Bito również m.in. piękne trojaki miedziane i dwuzłotówki srebrne. Postaram się za jakiś czas zaprezentować tutaj również srebrną monetę 1- lub 2-złotową z tej epoki.

Pieniądze Stanisława Augusta bite były na nowoczesnym sprzęcie menniczym w mennicy krakowskiej (zamknięta w 1768 r. po zajęciu przez konfederatów barskich) i warszawskiej. Charakteryzowały się wysoką jakością wykonania i pieknymi, klasycystycznymi wizerunkami, z których najczęściej spotykany możemy podziwiać powyżej.

sobota, 27 listopada 2010

Trojak krakowski Zygmunta III 1601

Ostatnio doskwiera mi bardzo brak porządnego sprzętu oświetleniowego. Dlatego dość długo odkładałem publikację zdjęcia tego trojaka, wylicytowanego na ostatniej aukcji WCN. Jednak na razie muszę zadowolić się dotychczas używaną lampką halogenową, stąd zdjęcie to zamieszczam tymczasowo - dopóki nie uda mi się wykonać lepszego.

Tadeusz Iger dał tej monetce stopień rzadkości R1 (pozycja K.01.1), ale jest ona w pewnym sensie nawet bardziej unikalna, gdyż tylko to - oraz bicie z 1600 r. - z mennicy krakowskiej posiada na awersie wizerunek króla z głową zwróconą w lewo. Trzeba też przyznać, że jest to wizerunek wyjątkowo udany. Po wejściu w życie uchwały sejmowej z 1598 r. skończyła się wreszcie "anarchia" herbowa na rewersie - widzimy tylko Snopek Wazów między Orłem i Pogonią oraz oznaczenie mennicy - "K". Na awersie herb Lewart Jana Firleja.

Na aukcji najlepiej zachowane sztuki osiągnęły bardzo wysoką cenę. Mnie wystarcza widoczna na zdjęciu poniżej (II/II-), z bardzo ładną, delikatną patynką.


Awers: Zygmunt III z Bożej Łaski Król Polski Wielki Książę Litewski

Rewers: Grosz Srebrny Potrójny Królestwa Polskiego 1601 K

środa, 20 października 2010

Grosz koronny Zygmunta III 1613

Ponownie przychodzi mi zamieścić zdjęcie historycznie ważnej dla Polski monety - grosza. Tym razem jest to moneta wybita w Krakowie za panowania Zygmunta III w 1613 r. Jako numizmat pospolita - nie posiada nawet najniższego stopnia rzadkości, w przeciwieństwie do emisji z 1614 r., identycznej rysunkowo, która znalazła się przynajmniej na najniższym stopniu popularnej skali.

W tym okresie grosz stawał się - podobnie jak inne monety zdawkowe - pieniądzem o coraz mniejszej sile nabywczej. Rewolucja cen w Europie postępowała, w Rzeczypospolitej drożyzna również dawała się we znaki. Stąd niska próba i waga srebra: odpowiednio 0,359 i 1,59 g.


Awers: Zygmunt III z Bożej Łaski Król Polski Wielki Książę Litewski

Rewers: Grosz Królestwa Polskiego 1613


Znaki mennicze na rewersie to herb Snopek rodu Wazów oraz Pilawa podskarbiego wielkiego koronnego Baltazara Stanisławskiego (sprawował urząd w latach 1609-1614).