Pokazywanie postów oznaczonych etykietą August III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą August III. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 grudnia 2014

Ort gdański 1760

Mamy rok pański 1760. Podczas gdy państwa ościenne przechodzą okres szybkiej modernizacji i zbroją się na potęgę, Rzeczpospolita pogrążona jest w marazmie epoki saskiej. Już dawno przetoczyły się przez jej ziemie dewastatorskie armie uczestniczące w III Wojnie Północnej, skarb państwa niedomaga, armia prawie nie istnieje, miasta są słabe. Zalążki protokapitalizmu gdzieniegdzie może pojawiają się w postaci manufaktur, jednak również w dziedzinie ekonomii państwo tworzone przez Koronę i Litwę to kolos na glinianych nogach, z gospodarką w dalszym ciągu opartą na magnackich folwarkach produkujących zboże. Ale jego ceny na rynkach europejskich już nie te, co w wieku XVI czy pierwszej połowie XVII. Stąd roczny wolumen eksportu zboża przez port w Gdańsku stanowi ułamek tego z początków XVII stulecia. Dlatego za panowania Augusta II Wettina (1697-1733) Gdańsk, mimo bardzo kiepskiego stanu rynku pieniężnego na ziemiach Rzeczypospolitej - przypominam, że nie powiodły się próby uzdrowienia sytuacji po niefortunnych decyzjach menniczych Jana Kazimierza, w kraju utrwalił się podział na dobrą grubą monetę oraz złą drobną ("bieżącą") - zadowalał się pieniądzem własnym wyemitowanym wcześniej oraz obcym. Zdecydowano się jedynie na pojedyncze emisje szelągów, dukatów i dwudukatów.

Sytuacja zmieniła się po 1749 r., gdy August III - łamiąc pacta conventa i nie czekając na zgodę Sejmu - otworzył mennice do bicia monety polskiej w Saksonii. Rada miejska Gdańska postanowiła odpowiedzieć na ten krok własnymi, tym razem liczniejszymi emisjami. Mennica była do tego przygotowana: mimo wieloletnich przestojów utrzymywano werkmistrza do opieki nad urządzeniami oraz wardajna (probierza) dla kontroli pieniądza. W 1752 r. powołano deputację menniczą i powierzono jej większe bicie szelągów na sumę 5 tys. talarów. Produkcji podjął się złotnik gdański Wilhelm Raths. Zachęcone zyskami z tej emisji, miasto postanowiło ściągnąć profesjonalnego mincmistrza, Jana Justa Jastera z Lubeki. Później produkcją znów zajęli się złotnicy, a dostawcą srebra do mennicy był niejaki Heinrich Floris Schopenhauer, ojciec znanego filozofa Artura Schopenhauera, rytownikiem stempli zaś Izrael Abraham. Później przez moment mennicą kierował Konrad Schwertner z Darmstadtu, a gdy uciekł z powodu nadużyć, jego obowiązki objąl Rudolf Ernest Oeckermann pochodzący z Berlina. W całym opisywanym okresie wybito w Gdańsku następujące nominały: szelągi, trojaki, szóstaki, orty (utożsamiane wtedy już z tymfami, zwane też 18-groszówkami), złotówki (guldeny), dwuzłotówki (dwuguldeny), i dukaty. Poniżej prezentuję orta z trzeciej emisji, zrealizowanej przez Oeckermanna w 1760 r.

AWERS: Z BOŻEJ ŁASKI AUGUST III KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITWY RUSI
PRUS DZIEDZICZNY KSIĄŻĘ SASKI I ELEKTOR


REWERS: MONETA SREBRNA MIASTA GDAŃSKA


Jak zawsze nie zabraknie "metryczki". Moneta została skatalogowana w "Mennicy Gdańskiej" Mariana Gumowskiego pod pozycją 2018. Jest to pospolitsza odmiana rysunkowa z tego rocznika, na której rewersie nominał 18 u góry jest przedzielony mieczem. Katalogowa waga wynosi 6,1g srebra próby VII łutów i 12 granów. Średnica numizmatu to ok. 28mm. Na awersie widnieje ukoronowane popiersie Augusta III w płaszczu i zbroi z orderem Złotego Runa. Na rewersie wskazano nominał (18 groszy) i datę oraz przedstawiono herb miasta - lwy trzymające tarczę z dwoma krzyżami. Pod herbem widnieją inicjały Oeckermanna R E OE. U góry z kolei dodano ozdobne motywy roślinne. Poziomem artystycznym moneta moim zdaniem trochę ustępuje ortom bitym przez Augusta III w Saksonii, jednak może się podobać.

***

Za nami dłuższa przerwa w publikowaniu wpisów na moim blogu. Mam nadzieję, że uda mi się trochę zwiększyć częstotliwość - nie muszę chyba jednak tłumaczyć, że istnieją pewne obiektywne czynniki, które mogą ją ograniczać... ;-) W tym roku Czytelnicy mogą jeszcze oczekiwać recenzji nowej, interesującej (mam przynajmniej taką nadzieję - okaże się, gdy rozpakuję choinkowy prezent od żony) książki numizmatycznej.

piątek, 23 maja 2014

Szeląg Augusta III 1751 Gubin

Po długim okresie milczenia wracam w mało efektowny sposób - cóż, tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Dochody w ostatnim okresie trochę się obniżyły, taki już los freelancera, że czasami jego kariera "zwalnia". Ale postanowiłem zdobyć jakiś okaz za kilka dych. Miałem kilka typów - założyłem, że mój obiektyw nadaje się do wykonania zdjęcia naprawdę malutkiego numizmatu. Akurat na aukcji elektronicznej WCN pojawił się szeląg Augusta III. Monetka ta kontynuuje niechlubną tradycję zapoczątkowaną przez Boratiniego. Jest tak lekka, że - przy i tak znacznej cienkości miedzianej blaszki, na której została wybita - jej średnica to zaledwie 16 mm. Tymczasem graficznie jest naprawdę ładnym pieniążkiem, zwłaszcza gdy zdamy sobie sprawę, jak duże powiększenie (kliknięcie na zdjęcia poniżej spowoduje otwarcie jeszcze większego rozmiarem zdjęcia) tutaj uzyskałem:

AWERS: AUGUST III KRÓL POLAKÓW


REWERS: ELEKTOR SASKI : 1751


Szelągi były najniższym nominałem bitym w saksońskich mennicach Augusta III Wettina. Emitowano je w latach 1749-55; pierwsze dwa roczniki są stosunkowo rzadsze, pozostałe - pospolite. Miedziany pieniądz bito w mennicy drezdeńskiej, a od 1751 r. również w zakładzie zlokalizowanym w Gubinie, mieście położonym obecnie na terenie woj. lubuskiego, podczas gdy srebrny - w Lipsku. Katalogowo monetka ma 1,3 g wagi. Na rewersie widzimy ładnie skomponowaną, ukoronowaną tarczę ze zdwojonymi godłami Korony i Litwy,w środku herb Wettinów (skrzyżowane miecze). Znaków mennicy lub mincerza nie dostrzegam. Więcej na temat mennictwa saskiego można przeczytać tutaj. Warto wiedzieć, że praktycznie wszystkie emisje polskiego pieniądza Augusta III były nielegalne - król łamał nimi pacta conventa.

***
Uwaga: bardzo przepraszam w związku z wyzerowaniem wyników ankiety. Zapewniam, że w niej nie "grzebałem". Być może utrata danych nastąpiła za sprawą upływu dość długiego czasu od zakończenia. Zachęcam do ponownego oddania głosu wszystkich, którzy już wcześniej w niej uczestniczyli.

wtorek, 28 stycznia 2014

Półtalar wikariacki Augusta III 1741

Chociaż okres saski nie zapisał się korzystnie w historii politycznej i gospodarczej Rzeczypospolitej - można śmiało powiedzieć, że znajdowała się ona wówczas na równi pochyłej, trwając w ogólnym rozprężeniu, podczas gdy inne państwa Europy, w tym ościenne, modernizowały się, konsolidowały polityczno-administracyjnie i zbroiły wielotysięczne armie - jednak mennictwo zwłaszcza Augusta III może być interesującym okresem w historii polskiej monety z punktu widzenia współczesnego kolekcjonera. Trochę o tej epoce pisałem już tutaj. Za szczególnie ciekawe numizmaty należy uznać tak zwane monety wikariackie - okolicznościowe emisje elektorów saskich, związane z pełnieniem przez nich godności wikariuszy Rzeszy (okręgu saskiego) po śmierci cesarza, a przed wyborem nowego. Do nich właśnie zalicza się prezentowany półtalar, bity w latach 1741-42. Przyjrzyjmy się tej pięknej, okazałej monecie (kliknięcie spowoduje otwarcie zdjęć o większych rozmiarach):

AW: Z BOŻEJ ŁASKI FRYDERYK AUGUST KRÓL POLSKI KSIĄŻĘ SAKSONII ARCYMARSZAŁEK I ELEKTOR


RW: W PROWINCJACH PRAWA SASKIEGO TYMCZASOWY RZĄDCA CESARSTWA I WIKARIUSZ


Monety wikariackie elektorzy sascy rządzący Rzeczpospolitą bili trzykrotnie: August II Mocny w 1711 r., August III w latach 1740-42 oraz w 1745 r. Były to różne nominały, emitowane przez mennicę w Dreźnie. Wyższe nominały prezentowały wysoki poziom artystyczny oraz wręcz medalową jakość i głębokość bicia. Tak jest i w przypadku prezentowanej monety, chociaż talar z tej samej emisji przedstawia się jeszcze bardziej imponująco, ciesząc oczy znakomitymi detalami. Zarówno na monetach talarowych, jak i na o wiele skromniejszych jedno- i dwuhalerzowych (groszowych), na awersie widnieje król na koniu, na rewersie zaś tron cesarski pod baldachimem, z leżącymi pod nim insygniami. Monety miały charakter okolicznościowy, jednak stopień zużycia obiegiem niższych nominałów świadczy o tym, że wykorzystywano je w roli pieniądza obiegowego. Czy także na ziemiach polskich - tego nie mogę napisać w oparciu o posiadaną przeze mnie literaturę, choć na południowo-zachodnich terenach Rzeczypospolitej zapewne tak, zwłaszcza biorąc pod uwagę panujący wówczas głód dobrego pieniądza.

Kupiona przeze mnie w sklepie numizmatycznym (nadarzyła się przyzwoita cenowo okazja) sztuka ma średnicę 34 mm, wagę katalogową 13,78g (srebro próby 0,803) i stopień rzadkości R2. Pokryta jest ładną, mieniącą się kolorami patyną.

A już niebawem... bardzo ładna monetka ze starożytnej kolonii greckiej.

czwartek, 29 grudnia 2011

Ort Augusta III 1754

Jak potocznie wiadomo, sytuacja gospodarcza i polityczna Rzeczypospolitej w epoce panowania elektorów saskich z dynastii Wettinów była bardzo niekorzysta. Nie inaczej było ze stosunkami menniczymi, których nie zdołał uzdrowić Jan III po upadku polskiego skarbu za Jana Kazimierza. Epoka "Sasów" to przede wszystkim okres bezczynności polskich mennic (za wyjątkiem sporadycznych emisji mennic miejskich) i przeniesienie emisji pieniądza do Saksonii, co automatycznie wykluczało możliwość czerpania przez Rzeczpospolitą zysków z senioratu, a także zalewanie krajowego rynku olbrzymią masą zagranicznej podłej monety, nierzadko fałszywej.

Jednocześnie pod względem numizmatycznym epoka saska nie przedstawia się aż tak negatywnie. Dla współczesnego kolekcjonera i badacza pieniądza wiąże się z garścią innowacji, złożonym systemem monetarnym i stosunkowo wysokim poziomem artystycznym monet. Pomińmy dość ubogą działalność emisyjną Augusta II Mocnego i skoncentrujmy się na jego następcy, władającym w latach 1733-1763. Z nowości można wskazać m.in. wprowadzenie napisów polskich na niektórych monetach (skrót "T" na tymfach, "Sz" na szóstakach oraz napis "PULTORAK" na półtorakach), wprowadzenie dwuzłotówki równej ośmiu groszom srebrnym czy fakt, że drugą po szelągu monetą miedzianą stał się grosz.

System monetarny, choć oparty na grzywnie kolońskiej (ok. 234 g), był od 1752 r. w znacznej mierze wzorowany na mennictwie XVII-wiecznej Rzeczypospolitej, obejmując praktycznie wszystkie typy monet bitych za Jana Kazimierza. Niewątpliwą ciekawostką numizmatyczną - choć jednocześnie bardzo negatywnym zjawiskiem dla współczesnych - są fałszerskie emisje grubszych monet srebrnych (potocznie nazywanych efraimkami) prowadzone przez Fryderyka Wielkiego po tym, jak stemple monet saksońskich dostały się w ręce Prusaków w trakcie wojny siedmioletniej.

Jako potwierdzenie trzeciej mojej tezy na "obronę" epoki Wettinów z perspektywy kolekcjonera-numizmatyka prezentuję zdobytego właśnie orta Augusta III z 1754 r. Wybito go w Lipsku (tam emitowano monety srebrne i złote, miedziana mennica zlokalizowana została w Dreźnie).


AWERS: Z BOŻEJ ŁASKI AUGUST III KRÓL POLAKÓW

REWERS: ŚWIĘTEGO RZYMSKIEGO CESARSTWA ARCYMARSZAŁEK I ELEKTOR


Moneta ma 28 mm średnicy i masę katalogową 6,73 g przy próbie srebra 0,438 (a więc jest znacznie podlejsza niż orty z XVII w.). Graficznie prezentuje wysoki poziom - znać, że lipscy mincerze dysponowali dobrymi narzędziami. Orty emitowano w latach 1753-1756. Różniły się między sobą znacznie detalami królewskiego wizerunku. Na prezentowanej monecie August III przedstawia się stosunkowo korzystnie - niektóre portrety ukazują go niemal karykaturalnie z jego otyłością i grubymi rysami. Odmian rysunkowych awersu jest na pewno ponad 20. Na rewersie, w okrągłej tarczy, przedstawione są zdwojone godła Korony i Litwy, zaś w małym polu na środku herb Wettinów - skrzyżowane miecze. Po bokach gałęzie palmowe, pod tarczą nominał - 18 groszy.

Na koniec nie mogę się powstrzymać, żeby nie wspomnieć, że monetę nabyłem w slabie PCG z notą... MS62. To niestety przykre świadectwo nierzetelności polskiego gradingu (dobrego "amerykańskiego" też nie popieram, ale chociaż zazwyczaj jest zgodny z rzeczywistością). Ort jest ładny, z pewnością "dwójka", dużo detali - ale bez przesady...