piątek, 23 maja 2014

Szeląg Augusta III 1751 Gubin

Po długim okresie milczenia wracam w mało efektowny sposób - cóż, tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Dochody w ostatnim okresie trochę się obniżyły, taki już los freelancera, że czasami jego kariera "zwalnia". Ale postanowiłem zdobyć jakiś okaz za kilka dych. Miałem kilka typów - założyłem, że mój obiektyw nadaje się do wykonania zdjęcia naprawdę malutkiego numizmatu. Akurat na aukcji elektronicznej WCN pojawił się szeląg Augusta III. Monetka ta kontynuuje niechlubną tradycję zapoczątkowaną przez Boratiniego. Jest tak lekka, że - przy i tak znacznej cienkości miedzianej blaszki, na której została wybita - jej średnica to zaledwie 16 mm. Tymczasem graficznie jest naprawdę ładnym pieniążkiem, zwłaszcza gdy zdamy sobie sprawę, jak duże powiększenie (kliknięcie na zdjęcia poniżej spowoduje otwarcie jeszcze większego rozmiarem zdjęcia) tutaj uzyskałem:

AWERS: AUGUST III KRÓL POLAKÓW


REWERS: ELEKTOR SASKI : 1751


Szelągi były najniższym nominałem bitym w saksońskich mennicach Augusta III Wettina. Emitowano je w latach 1749-55; pierwsze dwa roczniki są stosunkowo rzadsze, pozostałe - pospolite. Miedziany pieniądz bito w mennicy drezdeńskiej, a od 1751 r. również w zakładzie zlokalizowanym w Gubinie, mieście położonym obecnie na terenie woj. lubuskiego, podczas gdy srebrny - w Lipsku. Katalogowo monetka ma 1,3 g wagi. Na rewersie widzimy ładnie skomponowaną, ukoronowaną tarczę ze zdwojonymi godłami Korony i Litwy,w środku herb Wettinów (skrzyżowane miecze). Znaków mennicy lub mincerza nie dostrzegam. Więcej na temat mennictwa saskiego można przeczytać tutaj. Warto wiedzieć, że praktycznie wszystkie emisje polskiego pieniądza Augusta III były nielegalne - król łamał nimi pacta conventa.

***
Uwaga: bardzo przepraszam w związku z wyzerowaniem wyników ankiety. Zapewniam, że w niej nie "grzebałem". Być może utrata danych nastąpiła za sprawą upływu dość długiego czasu od zakończenia. Zachęcam do ponownego oddania głosu wszystkich, którzy już wcześniej w niej uczestniczyli.

sobota, 15 marca 2014

Trojak litewski 1593 Zygmunta III

Teraz czas aby pochwalić się drugim - i ostatnim - nabytkiem z 56. stacjonarnej aukcji WCN. Jest to pospolity, jednak bardzo ładny trojak litewski, wybity w 1593 r. w mennicy wileńskiej. Pozytywnie oceniając jego wygląd mam przede wszystkim na myśli stan zachowania. Co prawda nie jestem pewien, czy faktycznie jest to aż stan okołomenniczy (I- w opisie WCN), ale niewątpliwie detale i głębokość bicia są bardziej niż zadowalające. Natomiast co do samej patyny, uczucia mam mieszane - od co najmniej kilku aukcji obserwuje się istny wysyp różnych monet, zwłaszcza trojaków z XVI i XVII w., z "piękną, tęczową patyną". Jako że nie jestem znawcą tematu, nie podejmę rozważań, czy powstała ona na mojej monecie w sposób samorzutny i naturalny... Przyjrzyjmy się temu okazowi.

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI


REWERS: GROSZ SREBRNY POTRÓJNY WIELKIEGO KSIĘSTWA LITEWSKIEGO


Trojaki Zygmunta III bite w mennicy wileńskiej pojawiały się już na moim blogu, w tym oraz tym poście. Sporo już więc na ich temat napisałem. Przypomnę więc podstawowe fakty. Mennica wileńska była za panowania króla Zygmunta Wazy jedynym zakładem emitującym pieniądz litewski. Biła dużo monet, w tym trojaki nieprzerwanie od 1589 do 1603 r. oraz w 1608 r. Można powiedzieć, że reprezentowały one wysoki poziom artystyczny, a także - w opozycji zwłaszcza do mennicy lubelskiej, w której rytownicy stempli uprawiali szczególnie radosną twórczość - ich wizerunki ulegały bardzo powolnym zmianom, konsekwentnie powtarzając się zazwyczaj przez kilka kolejnych lat. Mimo że moja monetka pochodzi z piątego roku bicia, wizerunek króla na jej awersie jest praktycznie identyczny z ilustracją umieszczoną na głównej stronie pierwszych monet wybitych w tym zakładzie za panowania Zygmunta III. Zresztą właśnie w roku 1593 uległ on zmianie na ten, który widnieje na numizmacie prezentowanym w poście z listopada zeszłego roku. Bardziej konsekwentni byli tylko autorzy stempli z mennicy malborskiej (w ogóle nie zmieniali wizerunku), w porównywalnym zaś chyba stopniu - z krakowskiej.

Dla porządku: moneta figuruje w katalogu T. Igera pod pozycją V.93.1.b (brak stopnia rzadkości). Na rewersie, oprócz Orła, Pogoni i Snopka, widnieje jedynie herb Demetriusza Chaleckiego - podskarbiego wielkiego litewskiego.

wtorek, 11 marca 2014

Trojak koronny Zygmunta III 1595 Bydgoszcz

Pierwsze moje trofeum z 56. aukcji stacjonarnej WCN to moneta wybita w słynnej mennicy bydgoskiej za panowania króla Zygmunta III. Zakład ten wsławił się między innymi ortami koronnymi, po tym jak pozazdroszczono Gdańskowi tego nominału, a także wspaniałymi talarami, dukatami i wielokrotnościami dukatów (w tym słynną studukatówką, będącą obecnie najcenniejszym polskim numizmatem). Od momentu, w którym podkomorzy krakowski Stanisław Cikowski otworzył mennicę państwową w Bydgoszczy w 1594 r., biła ona trojaki nieprzerwanie do 1601 r., a więc do uchwały sejmowej zamykającej mennice na terenie całej Rzeczypospolitej, z wyjątkiem zakładu krakowskiego. W latach 1594-95 dzierżawiono ją Walentemu Jahnsowi, zarządcy mennic w Poznaniu i Wschowie. Fakt ten sprawił, że na rewersie prezentowanej poniżej na zdjęciach monetki znajdują się aż trzy, razem z inicjałami podskarbiego wielkiego koronnego, oznaczenia mennicze - nie licząc podstawowych znaków państwowych u góry. Przyjrzyjmy się tej ładnie zachowanej i spatynowanej sztuce trojaka, który w katalogu T. Igera figuruje pod pozycją B.95.9 (odmiany napisowe awersu i rewersu to odpowiednio b i f). Moneta nie ma stopnia rzadkości, choć moim zdaniem sam typ rysunkowy nie jest zbyt pospolity, a przy tym dość oryginalny na tle monet innych mennic:

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI


REWERS: GROSZ SREBRNY POTRÓJNY KRÓLESTWA POLSKIEGO


Uporządkujmy jeszcze opis oznaczeń na rewersie: u góry oczywiście widnieją Orzeł i Pogoń, a między nimi Snopek Wazów. Pod napisem polowym natomiast od lewej: herb Lewart otoczony inicjałami jego posiadacza, podskarbiego wielkiego koronnego Jana Firleja, oraz znak skrzyżowane haki Walentego Jahnsa otoczony inicjałami Stanisława Cikowskiego.

wtorek, 4 marca 2014

Półtorak koronny Jana Kazimierza Wazy 1661

Po krótkiej wycieczce do kolonialnej Grecji antycznej, wracamy na ziemie Rzeczypospolitej z końca panowania Jana Kazimierza. Kraj targany jest konfliktami zewnętrznymi i wewnętrznymi, dopiero niedawno przetoczył się przez niego szwedzki potop, gospodarka niedomaga. Mimo to mennice nadal biją monety podobne do tych, które wprowadzono za wcześniejszych panowań - wśród nich te będące swego czasu innowacjami menniczymi, zapożyczanymi przez władców sąsiednich państw. Po okresie zawieszenia emisji monety drobnej w czasie rządów Władysława IV, za panowania jego brata pojawiają się sporadyczne emisje trojaków, a także nieco częstsze i dość regularne półtoraków. Nominały te nie mają już takiego znaczenia jak w epoce swojej największej popularności, na przełomie XVI i XVII w. Obecnie za podstawowe monety o niższej wartości należy uznać szóstaki i orty - trwające od dekad procesy inflacyjne zdążyły dać się ludności we znaki. Spodlenie nie ominęło nominału, któremu poświęcony jest niniejszy post. Według obowiązującego standardu monetka ta ma wagę zaledwie 1,09 g srebra próby 0,281. Gdy wprowadzano ją do użytku w 1614 r., ważyła 1,58 g i posiadała próbę 0,469. Jest jeszcze drobniejsza niż pierwowzór. W jabłku królewskim na rewersie widnieje liczba 1/60. Początkowo było to 1/24, co oznaczało nominał - 1/24 talara. Popatrzmy na nieco wyszczerbiony, ale ładny egzemplarz, który niedawno dostał się w moje ręce.

AWERS: JAN KAZIMIERZ Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI


REWERS: MONETA NOWA KRÓLESTWA POLSKIEGO


Półtoraki koronne emitowano za Jana Kazimierza w latach 1658, 1659, 1661, 1662 i 1666 (może również w 1654). Są to monety stosunkowo rzadkie - żaden rocznik nie jest obecnie uznawany za pospolity; mój posiada rzadkość R3 w katalogu Kopickiego. Graficznie moneta powiela schematy obowiązujące przy biciu półtoraków praktycznie od drugiego roku ich emisji za Zygmunta III: na awersie pięciopolowa ukoronowana tarcza ze zdwojonymi godłami Korony i Litwy oraz herbem Snopek Wazów, na rewersie jabłko królewskie z umieszczonym w nim nominałem (dzielnik talara), dwie ostatnie cyfry daty po jego obu stronach, u dołu herb Ślepowron Jana Kazimierza Krasińskiego, podskarbiego wielkiego koronnego w latach 1658-68. Półtoraki koronne za Jana Kazimierza Wazy bito w mennicy poznańskiej.

Na koniec jeszcze krótko o historii półtoraków i okolicznościach ich wprowadzenia. Można powiedzieć, że nominał ten był odpowiedzią na potrzeby handlu nadgranicznego w zachodniej części Korony, ale również formą obrony rynku pieniężnego przed spekulacyjnym wywozem dobrej monety srebrnej i importem na nasze ziemie podlejszego pieniądza. Temu służyć miała niewielka zawartość czystego srebra w stosunku do nominału, jak również podobieństwo do monet groszowych bitych w krajach niemieckich. Bezpośrednim bodźcem do emisji półtoraków stało się podjęcie przez Jana Zygmunta, administratora pruskiego i elektora brandenburskiego, bicia groszy o podobnym schemacie graficznym w mennicy w Drezdenku (blisko naszej zachodniej granicy) w 1612 r. Miały one trafiać w założeniu pomysłodawcy tego przedsięwzięcia na rynek Rzeczypospolitej. Po trzech latach pod wpływem presji ze strony Polski proceder ten został zażegnany, jednak w 1614 r. mennica bydgoska, najwyraźniej wzorując się na drobnicy emitowanej przez Jana Zygmunta, wprowadziła podobne monety z jabłkiem panowania i nominałem 1/24 talara. Zresztą już wcześniej, bo w 1600 r., Kacper Rytkier w swojej taryfie monet obcych obiegających na ziemiach Rzeczypospolitej określał mianem półtoraków monety niemieckie o nominale 1/24 talara, podobnie jak bite w krainach położonych na południe od naszych ziem monety trzykrucierzowe.

piątek, 28 lutego 2014

Nomos (didrachma) z Metapontu

W południowej części Italii, nad Zatoką Tarencką w dawnej Lukanii, starożytni Grecy założyli w początkach VII w. przed Chrystusem kolonię Metapont. Około połowy VI w. ten bogaty ośrodek rolniczy, eksportujący intensywnie zboże, zaczyna bić piękne monety. Początkowo przedstawiają one na awersie kłos zboża oraz napis META, niekiedy w wersji bardziej rozwiniętej. Urozmaicenie stanowią czasami dodatkowe elementy wizerunku, np. obok kłosa zdarza się przedstawienie myszy, mrówki czy konika polnego. Na tym początkowym etapie bije się monety techniką incusum, co oznacza, że druga strona numizmatu nie ma de facto wizerunku, a jedynie puncowany kwadrat. Na początku drugiej połowy V w. monety zyskują już dwustronność. Zdarzają się wtedy emisje z przedstawieniem kłosa na obu stronach, przy czym na jednej jest ono wypukłe, na drugiej wklęsłe (nie jest to jednak jednostronność, którą znamy ze średniowiecznych brakteatów). Następnie kłos przeniesiony zostaje na rewers, zaś na głównej stronie pojawia się przedstawienie bóstwa. Początkowo jest to między innymi Apollo, później także bóg rzeki Acheloos z głową byka. W następnych wiekach pojawi się również wizerunek brodatego mężczyzny w hełmie korynckim - Leukipposa, legendarnego założyciela Metapontu.

Na poniższym zdjęciu widzimy jeszcze kogoś innego - boginię płodności, urodzaju i rolnictwa Demeter, z wieńcem zbożowym na głowie. Moneta, którą wylicytowałem niedawno za oceanem, to nomos - równa dwóm drachmom (waga 7,53 g, średnica 22 mm) - wybita między 400 a 340 r. p. Chr.

AWERS: beznapisowy


REWERS: METAPONT


Przyznam, że ze zdobyciem tego pięknego kawałeczka starożytności miałem trochę nerwów. Po dotarciu do Londynu z Nowego Jorku, moneta nadana została przesyłką Royal Mail. W trackingu wskazano po tygodniu, że dostarczono ją w Polsce do adresata - o czym nic nie wiedziałem. RM przekazał ją w naszym kraju kurierowi GLS. Błędny adres nadania (ucięta jedna cyfra) spowodował, że nie mógł mi on jej dostarczyć. Ja tymczasem myślałem, że przesyłkę dostarczy Poczta Polska i obszedłem okoliczne placówki w poszukiwaniu zguby. CNG ocalił jednak swój honor - szybko udzielili mi informacji, że przesyłka od ponad tygodnia leży w jednym z pobliskich kiosków - punkcie odbioru GLS...

wtorek, 28 stycznia 2014

Półtalar wikariacki Augusta III 1741

Chociaż okres saski nie zapisał się korzystnie w historii politycznej i gospodarczej Rzeczypospolitej - można śmiało powiedzieć, że znajdowała się ona wówczas na równi pochyłej, trwając w ogólnym rozprężeniu, podczas gdy inne państwa Europy, w tym ościenne, modernizowały się, konsolidowały polityczno-administracyjnie i zbroiły wielotysięczne armie - jednak mennictwo zwłaszcza Augusta III może być interesującym okresem w historii polskiej monety z punktu widzenia współczesnego kolekcjonera. Trochę o tej epoce pisałem już tutaj. Za szczególnie ciekawe numizmaty należy uznać tak zwane monety wikariackie - okolicznościowe emisje elektorów saskich, związane z pełnieniem przez nich godności wikariuszy Rzeszy (okręgu saskiego) po śmierci cesarza, a przed wyborem nowego. Do nich właśnie zalicza się prezentowany półtalar, bity w latach 1741-42. Przyjrzyjmy się tej pięknej, okazałej monecie (kliknięcie spowoduje otwarcie zdjęć o większych rozmiarach):

AW: Z BOŻEJ ŁASKI FRYDERYK AUGUST KRÓL POLSKI KSIĄŻĘ SAKSONII ARCYMARSZAŁEK I ELEKTOR


RW: W PROWINCJACH PRAWA SASKIEGO TYMCZASOWY RZĄDCA CESARSTWA I WIKARIUSZ


Monety wikariackie elektorzy sascy rządzący Rzeczpospolitą bili trzykrotnie: August II Mocny w 1711 r., August III w latach 1740-42 oraz w 1745 r. Były to różne nominały, emitowane przez mennicę w Dreźnie. Wyższe nominały prezentowały wysoki poziom artystyczny oraz wręcz medalową jakość i głębokość bicia. Tak jest i w przypadku prezentowanej monety, chociaż talar z tej samej emisji przedstawia się jeszcze bardziej imponująco, ciesząc oczy znakomitymi detalami. Zarówno na monetach talarowych, jak i na o wiele skromniejszych jedno- i dwuhalerzowych (groszowych), na awersie widnieje król na koniu, na rewersie zaś tron cesarski pod baldachimem, z leżącymi pod nim insygniami. Monety miały charakter okolicznościowy, jednak stopień zużycia obiegiem niższych nominałów świadczy o tym, że wykorzystywano je w roli pieniądza obiegowego. Czy także na ziemiach polskich - tego nie mogę napisać w oparciu o posiadaną przeze mnie literaturę, choć na południowo-zachodnich terenach Rzeczypospolitej zapewne tak, zwłaszcza biorąc pod uwagę panujący wówczas głód dobrego pieniądza.

Kupiona przeze mnie w sklepie numizmatycznym (nadarzyła się przyzwoita cenowo okazja) sztuka ma średnicę 34 mm, wagę katalogową 13,78g (srebro próby 0,803) i stopień rzadkości R2. Pokryta jest ładną, mieniącą się kolorami patyną.

A już niebawem... bardzo ładna monetka ze starożytnej kolonii greckiej.

środa, 27 listopada 2013

Trojak litewski Zygmunta III 1596

Czas na prezentację drugiego - i ostatniego - nabytku z 55. aukcji WCN. Jest nim trojak wybity w Wilnie w 1596 r. Nieco zbyt jak na mój gust połyskliwa monetka, w katalogu T. Igera figurująca pod pozycją V.96.2a ze stopniem rzadkości R1. Mennica wileńska była bardzo aktywna za panowania Zygmunta III, stanowiąc jedyny zakład emitujący pieniądz litewski. Trojaki bito nieprzerwanie od 1589 do 1603 r., choć te emitowane po 1598 są obecnie bardzo rzadkie. Iger odnotowuje jeszcze jedną emisję z 1608 r. Zdjęcia poniżej prezentują moje "trofeum".

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI


REWERS: GROSZ SREBRNY POTRÓJNY WIEKIEGO KSIĘSTWA LITEWSKIEGO

Na rewersie inne oznaczenia mennicze, niż na prezentowanym swego czasu na moim blogu (do obejrzenia tutaj) trojaku z roku następnego. U góry dość powszechnie przyjęty układ: Snopek Wazów między godłami Korony i Litwy, nominał "III" rozdzielający datę (oczywiście zdarzały się różne warianty tego układu - datę mógł rozdzielać Snopek, często umieszczano ją też u dołu), zaś na dole po lewej herb podskarbiego wielkiego koronnego Demetryusza Chaleckiego. Nie ma natomiast na prawo od niego głowy wołu Szymona Lidmana, widzimy natomiast lwa przebitego hakiem, znak Daniela Koste - prawdopodobnie dzierżawcy mennicy, byłego mincerza mennicy lubelskiej.

niedziela, 24 listopada 2013

Trojak koronny Zygmunta III 1597 Lublin

Dobiegła końca 55. aukcja Warszawskiego Centrum Numizmatycznego. Tym razem dotarłem na nią i spędziłem na oczekiwaniu na interesujące mnie pozycje ładnych kilka godzin - odnoszę wrażenie, że od wprowadzenia opcji licytacji przez Internet, czas walki o upragnione monety uległ znacznemu wydłużeniu. Najważniejsze jest jednak to, że udało mi się zdobyć dwa interesujące numizmaty: ładne i nie najpospolitsze trojaki z panowania Zygmunta III. Postanowiłem, że będę starał się zdobyć naprawdę ładne pod względem królewskiego wizerunku typy. W tym poście prezentacja pierwszego z nich. Jest to trojak wybity w mennicy lubelskiej. O krótkotrwałych i burzliwych dziejach tego zakładu pisałem już tutaj.

Mennica działała jedynie sześć lat, od 1595 do 1601 r., bijąc dość znaczną liczbę typów trojaków. Wiele z nich posiada bardzo niekorzystne, wręcz karykaturalne przedstawienie monarchy. O estetycznej stronie mennictwa epoki pisze Borys Paszkiewicz w swojej "Małej historii pieniądza polskiego", zauważając: "Poziom plastyczny monet był nader nierówny, co ułatwiało fałszerstwa i naśladownictwa. Wyjątkowo urodziwe monety, rozpoznawalne po stylu, wybijano wciąż w Malborku i Gdańsku, niezły poziom reprezentowała mennica krakowska i na ogół wileńska, gdy mennice wielkopolskie czy lubelska mają cechy raczej twórczości ludowej - może niepozbawionej wdzięku, ale niestosownej do monet królewskich." (s. 94)

Inaczej jest moim zdaniem z prezentowaną niżej sztuką. Dla mnie to jeden z najbardziej udanych królewskich wizerunków z trzygroszówek Zygmunta III, mogący konkurować urodą z trojakiem krakowskim z lat 1600-1601, trojakami malborskimi oraz najbardziej udanymi graficznie trojakami litewskimi z mennicy wileńskiej. Na dowód pokazuję zdjęcia (klikając, uzyskasz powiększenie):

AWERS: ZYGMUNT III Z BOŻEJ ŁASKI KRÓL POLSKI WIELKI KSIĄŻĘ LITEWSKI


REWERS: GROSZ SREBRNY POTRÓJNY KRÓLESTWA POLSKIEGO 97


Jak widać punce, którymi posługiwał się rytownik stempla przygotowując napisy, nie zapewniały maksymalnej precyzji - istnieją pochodzące z epoki trojaki z ładniejszą czcionką legend - jednak również trzymały wysoki poziom. Na rewersie, poza nominałem, herbem Snopek Wazów oraz godłami Korony i Litwy, widnieje jedynie herb Lewart wraz z inicjałami podskarbiego wielkiego koronnego Jana Firleja. Monetka jest ładnie zachowana i pokryta ciemną patyną, co czyni ją również "fotogeniczną" (czego nie można niestety powiedzieć o drugiej dzisiaj wywalczonej przeze mnie trzygroszówce...). Jej oznaczenie w katalogu T. Igera to L97.20a, ze stopniem rzadkości R2.

piątek, 1 listopada 2013

2 złote polskie 1831

Wprawdzie do okrągłej (jak by powiedziano w filmie Barei), 183. rocznicy Nocy Listopadowej jeszcze blisko miesiąc, ale już teraz chciałem pochwalić się moim nowym nabytkiem. Dwa lata temu prezentowałem na blogu miedziaka powstańczego - trzygroszówkę - tym razem zaś powalczyłem o srebrny "kurant": dwuzłotówkę, w odmianie z pochwą od miecza w herbie Litwy. W dodatku w nie najgorszym stanie zachowania... Oto ta piękna moneta - świadek zrywu niepodległościowego, który pozwolił Polakom odetchnąć przez moment wolnością; nawet, jeżeli było to ledwie pół wdechu:

AWERS: KRÓLESTWO POLSKIE


REWERS: 2 ZŁOTE POL K.G. 43 43/125 Z GRZYW. CZYST. KOL. ROKU 1831


Moneta należy do okazalszych - spośród srebrnych już tylko pięciozłotówka góruje nad nią rozmiarem, zaś kunsztem menniczym obie reprezentują podobny poziom. O wprowadzeniu nowych pieniędzy w trakcie powstania listopadowego dość szczegółowo pisze B. Paszkiewicz w swojej "Małej historii pieniądza polskiego". Przez pierwsze dwa miesiące powstania bito dotychczasowe monety Królestwa Kongresowego. Dopiero po detronizacji Mikołaja I, która miała miejsce 25 stycznia 1831 r., zainicjowano zmiany. Zlikwidowano monety złote o nominałach 25 i 50 złotych polskich, wprowadzono dukat powstańczy wzorowany na niderlandzkim (nawet o nieco wyższej próbie), zmieniono wizerunki utrzymanych nominałów: trzygroszówki, dziesięciogroszówki, dwuzłotówki i pięciozłotówki. Znika orzeł carski i wizerunek Mikołaja, na awersie pojawia się nowe godło państwa, zaprojektowane ponoć przez Lelewela: ukoronowana tarcza dwudzielna z Orłem i Pogonią. Dodatkowo, nad godłem napis: Królestwo Polskie. Dwu- i pięciozłotówka zyskują dość złożoną legendę otokową rewersu, z dokładnym podaniem stopy menniczej, która zastępuje dotychczasowy napis: "MIKOŁAY I CES. WSCH. ROSSYI KROL POLSKI PANUIĄCY". Do tego na rewersach widnieje piękny wieniec z liści dębowych, co - mam nadzieję - udało mi się odwzorować na zdjęciu (polecam kliknąć na każde i przyjrzeć się większej wersji).

Z kwestii technicznych: moneta posiada stopień rzadkości R1 (Kopicki 2748), średnicę 26 mm i wagę katalogową 9,09g. Inicjały "KG" na rewersie należą do Karola Gronnaua, intendenta Mennicy Warszawskiej. Pierwsze stemple monet powstańczych przygotowano 6 lutego, zostały zaś zatwierdzone przez Sejm ex post 19 lutego 1831 roku. Po upadku powstania rząd carski podejmował starania na rzecz szybkiego wycofania monet z obiegu i ich zniszczenia. Stały się ważnymi pamiątkami narodowymi, kolekcjonowanymi w eleganckich pudełkach z patriotycznymi tekstami oraz umieszczanymi w ściankach różnych naczyń srebrnych jako ozdoby.

czwartek, 17 października 2013

Nie ma nowych monet, więc...

W ostatnim czasie mój zbiór nie wzbogacił się o żadną nową pozycję. Zapewne wkrótce to się zmieni - być może jednak dopiero po zbliżającej się 55. aukcji WCN. Katalog co prawda nie poraził mnie swoją zawartością (mam oczywiście na myśli dostępne dla mnie cenowo pozycje), a wiele podawanych w nim stanów zachowania można uznać za dyskusyjne. Myślę, że jednak coś ustrzelę, a na razie ponownie na blogu moneta już prezentowana, i to dłuższy czas temu. Teraz jednak mój warsztat fotograficzny uległ pewnej poprawie, a zdjęcie zrobiłem z myślą o konkursie na kalendarz TPZN 2014. Można jednak zaproponować tylko trzy fotografie, i z prezentowanej niżej musiałem zrezygnować. Oto więc ponownie: ort gdański z 1615 r. z tarczą gotycką na rewersie i wcześniejszym typem wizerunku króla na awersie. Jak zawsze ostatnio, kliknięcie odsyła do większego zdjęcia.